Samochodowa rewolucja dzieje się na naszych oczach. Autobus bez kierowcy odbył testową podróż po Salzburgu

Zdaniem władz miasta, w przyszłości takie pojazdy mogą odegrać ważną rolę w transporcie publicznym Austrii.

Podróż była jednorazowa i możliwa tylko po udzieleniu zezwolenia przez ministerstwo transportu. Mały autobus jest w pełni elektryczny i funkcjonuje bez kierowcy. Podczas testowej podróży znajdowała się jednak w nim osoba, która w razie potrzeby mogła  przejąć kierownicę.

Radny Salzburga Hans Mayr powiedział, że celem autonomicznych minibusów nie jest zastąpienie podmiejskich pociągów czy regularnych połączeń autobusowych. Będzie to dodatkowy transport, który ma pomóc ludziom dostać się z przystanku autobusowego lub kolejowego do domu.

- Chodzi o pierwszą i ostatnią milę, która jest często powodem, dla którego ludzie nadal podróżują samochodem i nie korzystają z transportu publicznego - wyjaśnił Hans Mayr.

Mayr dodał, że minibusy mogą w przyszłości służyć także jako swego rodzaju taksówki.

Autonomiczny bus, który podróżował po ulicach Salzburga to Navya Arma. Jest produkowany we Francji i kosztuje ok. 200 tys. euro. Może przewieźć do 15 osób, rozpędza się do prędkości 45 km/h, na jednym ładowaniu kursuje 6 do 8 godzin. Pojazd jest w pełni autonomiczny, potrafi samodzielnie obsługiwać wyznaczone trasy.

Przyszłość aut elektrycznych

Autobusy to zresztą nie wszystko - rewolucję w Europie widać także w przypadku samochodów elektrycznych. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że po ulicach Norwegii, która jest liderem na świecie pod względem liczby aut elektrycznych per capita, jeździ już 100 tys. takich pojazdów. Na 1 tysiąc osób przypada tam już 19 samochodów o napędzie elektrycznym. Jest to co piąty nowo rejestrowany pojazd w Norwegii, szacuje się, że ich liczba w ciągu trzech lat ma sięgnąć 400 tys.

Norwegia wyprzedza wszystkich, ponieważ wprowadziła bardzo atrakcyjne zachęty, które oferowane są nabywcom pojazdów elektrycznych. To ulgi podatkowe, brak opłat w miastach czy darmowe parkowanie.

Także Polska ma ambitne plany dotyczące „elektryków”. Za 10 lat w Polsce mamy mieć milion takich samochodów.