Listem z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów posłanka Krystyna Pawłowicz pochwaliła się na Facebooku. W piśmie z UOKiK czytamy, że sieć Kaufland, po interwencji Urzędu, zdecydowała się nie stosować w swoich reklamach słowa „nasze” w połączeniu z określeniami typu „polskie produkty” czy „rodzimi dostawcy”. Zmiany Kaufland wprowadził od 4 lutego, choć zaznacza, że "deklaracja nie jest równoznaczna z przyznaniem się do naruszania przepisów".
Posłanka Krystyna Pawłowicz o zgłoszeniu reklam Kauflandu do UOKiK poinformowała we wrześniu 2016 r. Stwierdziła wówczas, że sieć „podszywa się dla zysku pod polskiego przedsiębiorcę”. W innym wpisie argumentowała: »Wielu Polaków chce kupować naprawdę nasze, polskie towary, a nie "nasze", czyli "wasze" niemieckie «.
We wrześniu, w odpowiedzi na słowa posłanki PiS, sieć informowała: „Oferta sklepów Kaufland zawiera aktualnie ponad 6000 polskich artykułów. Tak bogata w lokalne produkty oferta handlowa możliwa jest dzięki współpracy z ponad 1200 polskimi dostawcami, producentami i rolnikami, którzy na bieżąco zaopatrują nasze sklepy”.
W piśmie od UOKiK do posłanki Pawłowicz czytamy, że Kaufland „zdecydowaną większość” przychodów ze sprzedaży produktów spożywczych osiąga w ostatnich latach na produktach polskich, od polskich dostawców. - Skoro tak, to nie mogło wprowadzać w błąd sformułowanie, w którym spółka zapraszała do nabywania naszych polskich lub naszych rodzimych produktów - komentuje Małgorzata Wójcik-Koczur, rzecznik prasowy Kaufland Polska Markety.
Dodaje jednak, że biorąc pod uwagę autorytet Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i chcąc uniknąć prowadzenia sporu z Urzędem, spółka podjęła autonomiczną decyzję o zaprzestaniu korzystania ze słowa "nasze" w odniesieniu do haseł reklamowych, w których spółka wykorzystuje zwroty "rodzime produkty", "polskie produkty", "rodzimi dostawcy".
Marka Kaufland należy do niemieckiej grupy Schwarz.
Zobacz także WIDEO: Krystyna Pawłowicz żali się prawicowym mediom: "Posłanka Gajewska stanęła w przejściu"