Właściciel restauracji Caruso’s w miasteczku Mooresville w Karolinie Północnej zdecydował się na krok, który zdenerwował wielu rodziców, za to wielu innym gościom przyniósł ukojenie: dzieci poniżej piątego roku życia nie mają wstępu.
Jak sam tłumaczy, nie jest prawdą, jakoby nie lubił dzieci. Po prostu wybrał dla swojego lokalu taki, a nie inny nastrój i jest gotowy na to, że jednym klientom się on spodoba, a innym nie.– Sam mam dwójkę dzieci – wyjaśnia dla Mooresville Tribune Pasquale Caruso. – Chcę tylko stworzyć miłą atmosferę i utrzymać restaurację w elegancji. Chcę, by pary i przyjaciele mogli spędzić tu miły wieczór.
Caruso opowiada, że wcześniej tracił pieniądze i klientów, którzy mieli dość biegających, rzucających jedzenie i płaczących dzieci. Niejednokrotnie ich rodzice wcale nie reagowali. Długo nie był pewien swojej decyzji, ale teraz uważa, że postąpił słusznie.
– Klienci nie chcą wydawać pieniędzy w miejscu, w którym jedzenie leży na podłodze, słychać głośne dźwięki z telefonów i płacz dzieci. To była dobra decyzja biznesowa – dodaje.
Na potwierdzenie swoich słów podaje liczbę dokonanych rezerwacji. Po wprowadzeniu zakazu wzrosła z 50 dziennie do ok. 80. Na facebookowej stronie restauracji łatwo można znaleźć przychylne komentarze. Krytycznych jest zdecydowanie mniej, ale i te się zdarzają.
– Teraz zakazałeś wstępu małym dzieciom. Kto następny? Czarni, Żydzi, Indianie? Wstydź się! – pisze jeden w użytkowników.
– Jestem ojcem piątki dzieci. Nie biorę ich do restauracji, żeby siedziały spokojnie przez godzinę, TO SIĘ NIE STANIE – komentuje inny. Byłbym zażenowany, gdyby moje dzieci zepsuły komuś miły, cichy wieczór. Dobra robota, Caruso!
***
Zobacz też: Red Lipstick Monster: W Polsce da się bardzo dużo, jestem dumna z tego, co mamy [NEXT TIME]: