KNF zawiadamia prokuraturę. Akcje Bumechu w dół aż o 30 proc.

Inwestorzy, którzy 23 marca kupili na warszawskiej giełdzie akcje Bumechu i nie zdążyli ich sprzedać zanim na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego zostały one zawieszone, mogą to zrobić dziś. Niestety, ich wycena na giełdzie jest niższa o ok. 30 proc.

Po godzinie 12.00 za jedną akcję płacono na GPW 87 groszy. 23 marca, czyli w ostatnim dniu handlu przed zawieszeniem było to 1,26 zł.

Przecena ma związek z zamieszaniem jakie na rynku powstało przekazaniu przez spółkę komunikatu o tym, że znaczny pakiet akcji nabyła China Coal Energy, część jednego z największych światowych konglomeratów węglowych.

Początkowo wywołało to bardzo mocny wzrok ceny akcji katowickiego producenta urządzeń i maszyn górniczych. Ale wątpliwości do prawdziwości informacji szybko nabrała KNF.

W efekcie, handel akcjami został zawieszony, a wczoraj Komisja opublikowała szczegółową informację z przeprowadzonego śledztwa. Polski nadzorca zdecydował się złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na podrobieniu zawiadomienia (zawiadomienie o przekroczeniu stanu posiadania akcji). Dodatkowo, do prokuratury zgłoszono też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na wykorzystaniu informacji poufnej.

Podpis nie jest podpisem prezesa zarządu China Coal

Z obszernego pisma KNF wynika też m.in., że w dniach od 6 do 22 marca 2017 r. chińska firma nie była akcjonariuszem Bumechu, a do urzędu „nie wpłynęło jakiekolwiek zawiadomienie od spółki China Coal lub od jakiegokolwiek innego podmiotu, tj. pełnomocnika czy pośrednika tej spółki”. Dodatkowo, jak czytamy w komunikacie KNF, „z analizy kopii rzekomego zawiadomienia spółki China Coal otrzymanego przez Emitenta (Bumech – red.) wynika, że podpis pod tym dokumentem nie jest podpisem prezesa zarządu China Coal, Li Yanjiang”.

- Rzekome zawiadomienie zostało wysłane do spółki Bumech S.A. w dniu 21 marca 2017 r. o godz. 10:30 w Warszawie listem poleconym nadanym w Urzędzie Pocztowym Nr 66, przy ul. Pereca 13/19. Nadawcą przesyłki, zgodnie z informacją zawartą na kopercie, była kancelaria prawna z siedzibą w Warszawie – dodaje Komisja. Kancelaria oświadczyła jednak, iż nie uczestniczyła w przekazywaniu Bumechowi, zawiadomienia od chińskiej firmy.

Kto zarobił?

Zdaniem KNF, na całym zamieszaniu sporo zarobić mogły „dwie osoby prawne”, których pełnomocnikiem do rachunków była jedna osoba fizyczna. Jak? Oczywiście sprzedając duże pakiety akcji po publikacji informacji o „wejściu” Chińczyków.

+++

Zobacz też, z jakimi wyzwaniami trzeba się mierzyć, budując własny biznes w Polsce - w różnych branżach: