Morawiecki ostrzega - przez nową ustawę leki mogą podrożeć. Ale posłowie już ją przegłosowali

- Zmiany w prawie farmaceutycznym mogą skutkować podwyżkami cen leków - ostrzega minister rozwoju i finansów, Mateusz Morawiecki, w opinii przesłanej do Senatu. To wyższa izba parlamentu będzie teraz zajmować się projektem ustawy "apteki dla aptekarza", przegłosowanej w zeszłym tygodniu przez Sejm.

„Wprowadzenie proponowanych ograniczeń własnościowych (w tym limitu prowadzenia maksymalnie czterech aptek przez jeden podmiot) będzie skutkować postępującą fragmentaryzacją rynku aptek w Polsce. Biorąc pod uwagę silną konsolidację obrotu hurtowego, doprowadzi to do dalszego osłabienia pozycji negocjacyjnej aptek i znacząco utrudni uzyskiwanie efektu korzyści skali dla pojedynczych aptek, co może przełożyć się w sposób znaczący na podwyżkę ceny leków nie objętych refundacją oraz OTC [bez recepty – przyp. red.]” – napisał Morawiecki w opinii dla Senatu.

Dokładnie ta sama przestroga płynęła od ministra rozwoju i finansów wcześniej do Sejmu. Ten jednak przyjął 7 kwietnia rzeczoną nowelizację prawa farmaceutycznego, więc teraz Morawiecki musi musiał udać się ze swoimi uwagami do Senatu, licząc, że wyższa izba parlamentu go posłucha nim będzie za późno.

Nowa ustawa daje prawo otwierania nowych aptek wyłącznie farmaceutom posiadającym prawo wykonywania zawodu. Zakłada też ograniczenia demograficzne i geograficzne dla nowo tworzonych aptek - między aptekami ma być zachowana odległość przynajmniej 500 m, a na placówkę ma przypadać co najmniej 3 tys. mieszkańców.

Morawiecki argumentował, że wprowadzenie tych restrykcji będzie „de facto moratorium na otwieranie nowych aptek w Polsce, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich”. Zwracał też uwagę, że regulacja może ograniczyć dostęp do zawodu. „Absolwenci kierunków farmaceutycznych mogą mieć trudności na rynku pracy co w konsekwencji może doprowadzić do ryzyka zamknięcia zawodu” – alarmował Morawiecki.

Ministerstwo Zdrowia broni jednak pomysłu. „Rozwiązania zaproponowane w ustawie – wbrew opiniom krytyków – są korzystne dla pacjentów. Obecnie sieci aptek sztucznie obniżają ceny leków nierefundowanych (w tym leków bez recepty) i sprzedają je po cenach dumpingowych. Takie działanie jest tylko pozornie korzystne dla pacjentów. Przez jakiś czas mogą kupić leki taniej, jednak w dłuższej perspektywie doprowadzi to do upadku aptek indywidualnych na danym terenie. Wówczas apteki sieciowe, które uzyskały dominującą pozycję, mogą podnieść ceny leków nierefundowanych (również tych bez recepty) znacznie powyżej poprzednich cen i cen w aptekach indywidualnych” – napisał w czwartek w komunikacie resort.

***

Zobacz też: Red Lipstick Monster: W Polsce da się bardzo dużo, jestem dumna z tego, co mamy [NEXT TIME]

Więcej o: