KE: podatek handlowy narusza unijne przepisy. Rząd będzie miał problem, żeby go wprowadzić

Komisja Europejska uznała w piątek, że podatek handlowy w formie opracowanej przez PiS narusza unijne zasady pomocy państwa. Progresywne stawki za bardzo faworyzowały firmy o niskich dochodach.

Projekt PiS zakładał dwie stawki podatkowe. Pierwsza wynosiłaby 0,8 proc. dla firm, których miesięczny obrót zamykał się w granicach od 17 do 170 mln zł, oraz 1,4 proc. dla firm o obrocie przekraczającym 170 mln zł miesięcznie. Przedsiębiorstwa o obrocie poniżej 17 mln zł miesięcznie byłyby z niego całkowicie zwolnione. I to właśnie nie spodobało się KE.

Szczegółowe dochodzenie Komisji wykazało, że progresywny charakter stawek podatkowych w nieuzasadniony sposób działałby na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych - w zależności od ich obrotów i wielkości. W takim systemie opartym na progresywnych stawkach podatkowych mniejsze przedsiębiorstwa albo w ogóle nie płaciłyby podatku od sprzedaży detalicznej (jeżeli ich obroty nie przekraczają 17 mln zł.), albo płaciłyby niższą średnią stawkę niż ich więksi konkurenci. Dawałoby to przedsiębiorstwom o niższych obrotach nieuczciwą przewagę ekonomiczną

- podała w piątek Komisja Europejska.

W komunikacie podano również, że Polska ma prawo decydować o swoim systemie podatkowym, jednak "musi być on zgodny z prawem Unii, w tym z zasadami pomocy państwa, i nie może faworyzować w sposób nieuzasadniony wybranych przedsiębiorstw".

Polska Izba Handlu reprezentująca mniejszy handel nie jest zachwycona.

Wobec takiej decyzji trzeba odstąpić od nałożenia podatku na handel w Polsce. Jeżeli wersja podatku ze skalą progresywną nie może wejść w życie, na inne rozwiązania się nie zgadzamy i nie ustąpimy. Podatek liniowy na poziomie np. 1% sprawi, że obciążenie handlu niezależnego wzrośnie pięciokrotnie. Skorzystają na tym jedynie sieci dyskontów, bo ich rentowność to ok. 3-4%, a mniejszych sklepów to 0,5-1,5%. Zatem po zapłaceniu podatku liniowego tylko dyskonty nadal będą dochodowe. Spowoduje to likwidację tysięcy sklepów, miejsc pracy i spadek przychodów budżetowych większy niż planowane zyski z podatku od handlu. Czy tak ma wyglądać wyrównanie szans o którym mówił rząd? Nie ma i nie będzie zgody branży na takie rozwiązania

- komentuje Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

Co dalej z podatkiem?

Jak podaje Wyborcza.pl, sprawa nie jest taka prosta. Rząd może wycofać się ze swojego pomysłu i zapomnieć o sprawie, jednak byłaby to totalna porażka wizerunkowa. 

Może również, zgodnie ze wskazówkami KE, tak jak zrobili Węgrzy (ich podatek od handlu też został zakwestionowany przez KE), wprowadzić podatek liniowy dla wszystkich małych i dużych sklepów.

Rozwiązaniem jest także uzależnienie podatku od kryteriów powierzchniowych. Podatek (np. 2 proc. od obrotu) płaciły sklepy powyżej 250 m kw. powierzchni. To było dobre dla budżetu (wpływy szacowano na 3-3,5 mld zł rocznie), ale nie dawało żadnego wsparcia polskim firmom (ich sklepy mają często powyżej 250 m kw.).

Pod koniec 2016 r. rząd zawiesił prace nad ustawą wprowadzającą podatek handlowy po tym, jak na jesieni Komisja Europejska stwierdziła, że może ona być niezgodna z unijnym prawem. 

Polska planowała, że w wyniku jego wprowadzenia budżet państwa wzbogaci się o ok. 1,5 mld złotych. 

Więcej o: