Zakaz handlu w niedzielę niewygodny dla rządu. Ustawa utknęła, a Solidarności kończy się cierpliwość

To miała być czysta formalność. Kiedy niespełna rok temu NSZZ Solidarność złożyła projekt ustawy o całkowitym zakazie handlu w niedzielę Polacy żegnali się z zakupami w siódmym dniu tygodnia. Ale projekt utknął na początku procesu legislacyjnego i jego świetlana przyszłość nie jest już taka pewna.

Projekt ustawy, który ma wprowadzić zmiany zakazujące handlu w niedzielę nadal znajduje się w pierwszym czytaniu, czyli na początku drogi legislacyjnej.

Miała się nim zająć podkomisja do spraw rynku pracy, na której czele stoi Janusz Śniadek, poseł PiS wywodzący się z Solidarności, jednak podczas ostatniego posiedzenia Sejmu podkomisja nie została zwołana. Następna taka okazja może się wydarzyć dopiero we wrześniu.

Choć przeważają głosy, że w trybie, w jakim postępują prace nad wprowadzeniem zakazu, nie wydarzy się to od stycznia 2018 r. ze względu na zbyt krótkie vacatio legis, to Janusz Śniadek nie wyklucza takiej możliwości. - Wciąż jest możliwe, aby ustawa weszła w życie od stycznia 2018 r., jednak obecnie plan ten się skomplikował - mówił w rozmowie z Rzeczpospolitą.

Solidarności kończy się cierpliwość

Wprowadzenie zakazu handlu miało być formalnością i Solidarność od początku była pewna, że dostanie wszystko, czego zażądała w ustawie. A ta jest bardzo restrykcyjna, ponieważ obowiązywać miałaby również sklepy internetowe i centra logistyczne.

Co więcej, związkowcy podkreślają, że nie odpuszczą i nie zgodzą się na jej złagodzenie, a o tym coraz częściej mówią czołowi politycy PiS.

Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów wspominał m.in. zbyt ostrych karach za złamanie zakazu sięgających nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Pojawił się również pomysł popierany przez minister rodziny i pracy Elżbietę Rafalską i wicepremiera Mateusza Morawieckiego, aby wprowadzenie zakazu zacząć od dwóch niedziel w miesiącu i obserwować jaki to będzie miało wpływ na rynek i konsumpcję.

Solidarność jest zmęczona przeciąganiem sprawy i co jakiś czas ustami liderów stara się wywrzeć presję na rządzących.

Już w grudniu Alfred Bujara, współautor projektu, mówił, że "Jeżeli prace nad zakazem handlu w niedzielę nie ruszą z miejsca, zaczniemy działać".

Kilka miesięcy później niezadowolenie okazał Piotr Duda, szef związku. - Mam nadzieję, że prace w końcu posuną się szybko do przodu, bo nasza cierpliwość powoli się kończy- stwierdził

Według informacji „Rz" jeszcze w sierpniu resort pracy planuje zorganizować spotkanie, poświęcone dyskusji nad projektem ustawy. Nie wiadomo jednak w jakim kierunku zostaną poprowadzone rozmowy.