PKO BP zadłużył się we franku szwajcarskim. Być może da się na tym zarobić

Rafał Hirsch
Bank PKO BP sprzedał w czwartek inwestorom obligacje denominowane w walucie szwajcarskiej. Obligacje mają być notowane na giełdzie w Zurichu, ale w przyszłości być może trafią też na giełdę papierów wartościowych w Warszawie.

PKO BP emitując nowe obligacje pożycza od inwestorów 400 milionów CHF. Pożyczka jest na cztery lata – obligacje trzeba będzie spłacić w listopadzie 2021 roku. Przez ten czas bank co roku będzie musiał posiadaczom obligacji płacić odsetki. Są niewielkie, wynoszą tylko 0,3 procent.

Wprawdzie rząd szwajcarski emitując obligacje czteroletnie nie musi płacić żadnych odsetek, bo ich rentowność jest ujemna (ostatnio -0,61 procent) no ale bank z Polski jest postrzegany jednak nieco bardziej ryzykownie niż rząd ze Szwajcarii.

Oczywiście zadłużanie się w walucie obcej zwykle wiąże się z ryzykiem walutowym, ale raczej nie w tym przypadku. PKO BP bowiem sam udzielał kredytów we franku, które dziś są dla niego aktywami zależnymi od CHF. Właśnie wyemitowane obligacje będą z kolei jego pasywami zależnymi od CHF. Kiedy bank daną walutę obcą ma po obu stronach bilansu (w aktywach i pasywach) wtedy ryzyka walutowego dla banku nie ma.

Wartość wszystkich kredytów frankowych udzielonych przez PKO BP wynosiła pod koniec czerwca 2017 27,1 mld PLN. Dziś jest to z pewnością mniej, bo od tamtej pory kurs franka spadł o ponad 5 procent. 

ZOBACZ TEŻ: PKO BP zamraża prace nad odwalutowaniem kredytów frankowych. Oto powód

Obligacje frankowe PKO BP mogłyby stanowić ciekawą okazję inwestycyjną dla wszystkich, którzy chcieliby ulokować część oszczędności w coś powiązanego z walutą Szwajcarii. Aby była taka możliwość obligacje musiałyby wejść na warszawską giełdę i być na niej aktywnie notowane.

Bank zapowiada, że w przyszłości rozważy wprowadzenie obligacji na warszawski parkiet, więc pierwszy warunek byłby wtedy spełniony. Z drugim warunkiem będzie zapewne większy problem, bo na giełdowym rynku obligacji w Warszawie dzieje się bardzo niewiele, co zniechęca wielu inwestorów.

Ale tak, czy inaczej, jeśli PKO BP wprowadzi obligacje frankowe na GPW, będzie to pierwszy dług frankowy, który będzie można w Polsce kupić na rynku publicznym i potem zarabiać na (niewielkich, ale jednak dodatnich) odsetkach.