Pesa dostanie zastrzyk gotówki. Ale to nie koniec procesu wychodzenia polskiej firmy z tarapatów

Bydgoski producent pociągów i tramwajów dostanie 200 mln zł kredytu. Te pieniądze są firmie bardzo potrzebne, by mogła realizować kontrakty. Ale to dopiero początek procesu restrukturyzacji. Pesa musi jeszcze znaleźć inwestora.

Pesa podpisała umowę z konsorcjum banków pod przewodnictwem PKO BP, dostanie od nich kredyt w wysokości 200 mln zł. Umowa zakłada też, że firma podejmie działania, by znaleźć inwestora do końca marca przyszłego roku. O tym, że rozmowy z bankami są prowadzone, mówiono już od jakiegoś czasu, pisał o tym m.in. „Puls Biznesu”.

- To były długie i trudne negocjacje, podpisana umowa i przyznany kredyt umożliwią PESA realizację zawartych kontraktów i pozyskanie nowych zamówień. Przed nami kolejny etap  - restrukturyzacja i dalsze rozmowy z inwestorami. Wszystko to ma zagwarantować stabilny rozwój PESA - mówi, cytowany w przesłanym nam komunikacie prezes Pesy Robert Świechowicz.

Pesa w ostatnim czasie miała spore problemy z płynnością finansową. Brakowało pieniędzy, by kontynuować produkcję w ramach pozyskanych kontraktów, a także gwarancji ubezpieczeniowych koniecznych do zawierania nowych umów. Wymienia między innymi kontrakt dla Deutsche Bank, w który inwestuje spore środki – do tej pory koszty produkcji i homologacji sięgnęły 130 mln zł, a sprzedaż zaplanowana jest dopiero na połowę przyszłego roku.

Problemy firmy mają kilka przyczyn. Ale główna wydaje się być związana z cyklicznością inwestycji infrastrukturalnych w Europie, uzależnionych od pieniędzy z Unii Europejskiej.

Spora część umów, które podpisuje Pesa, współfinansowana jest ze środków UE. W poprzedniej perspektywie unijnej spółka podjęła się realizacji wielu kontraktów, zwiększyła zatrudnienie, a potem musiała te kontrakty w krótkim czasie wykonać, co czasem powodowało, że miała opóźnienia i musiała płacić kary umowne. Potem, po tej kumulacji, przetargi w ramach nowej perspektywy unijnej się opóźniały. Pesa podkreśla, że mimo to nie zwalniała zatrudnionych wcześniej pracowników.

Pesie zaszkodziła też rezygnacja PKP Intercity z dokupienia pociągów od bydgoskiego producenta - taką możliwość zawierała umowa między firmami i Pesa liczyła, że zostanie ona wykorzystana. Po decyzji PKP w maju tego roku, Pesa ostrzegała, że może to negatywnie przełożyć się na jej kondycję finansową.

Czytaj więcej na ten temat: PKP Intercity nie chce kolejnych "polskich pendolino". Nie dokupi pociągów dart od firmy PESA

Firma wymienia też m.in. sankcje wobec Rosji, które doprowadziły do załamania kontraktu na dostawę tramwajów dla Moskwy, przez co polski producent podniósł straty finansowe.

Teraz, z 200 mln zł kredytu, na pewno będzie łatwiej. Jak donosił niedawno „Puls Biznesu”, PZU udzielił także firmie gwarancji kontraktowych. Ale to jeszcze nie koniec walki o naprawę sytuacji. Pesa jest dopiero u progu restrukturyzacji. Przed firmą też znalezienie inwestora strategicznego - branżowego lub finansowego, o czym mówi się od pewnego czasu. Na liście pojawiał się m.in. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, spekulowano też o inwestorach z Chin lub Hiszpanii.

Pesa podkreśla, że stawką powodzenia restrukturyzacji jest nie tylko praca dla 3500 osób zatrudnionych w firmie, kondycja bydgoskiego producenta ma też wpływ na sytuację poddostawców i partnerów. To blisko 1800 firm, które łącznie zatrudniają około 90-100 tys. pracowników.

+++

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]