Główny Urząd Statystyczny podał właśnie dane o tym, ile na inwestycje w 2017 roku wydały firmy spoza branży finansowej, które zatrudniają przynajmniej 50 osób. Łącznie wydatki te wyniosły 126,2 mld zł, o 3,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Niby nie jest to bardzo duży wzrost, ale w 2016 roku mieliśmy spadek o 13,2 proc., spadek zanotowano nawet po trzech kwartałach 2017 roku – na poziomie 1 proc.
Czyli na plus pozwoliła wyjść końcówka roku. Jak wyliczają ekonomiści, w samym czwartym kwartale inwestycje firm rosły w tempie dwucyfrowym. Ich szacunki nieco się różnią, ale wszyscy podają, że ten wzrost wyniósł ponad 12 proc. w ujęciu rok do roku. Do rekordów jeszcze trochę brakuje, ale poprawa jest wyraźna. To dobry sygnał, bo pokazuje, że wzrost inwestycji, ważne koło napędowe gospodarki, zawdzięczamy już nie tylko inwestycjom publicznym, coraz odważniej robią to też prywatne firmy.
To, że inwestycje ogółem mocno ruszyły pod koniec roku, wiemy już od kilku tygodni. Pod koniec lutego poznaliśmy dane GUS dotyczące wzrostu PKB w czwartym kwartale tego roku, z których wynikało, że inwestycje napędzają polską gospodarkę nawet w większym stopniu, niż konsumpcja.
Pisaliśmy o tym tutaj: W końcu się doczekaliśmy. Inwestycje pod koniec 2017 rosły o ponad 11 procent
Teraz mamy dowód na to, że w dużej mierze przyłożyły się do tego przedsiębiorstwa prywatne - te średnie i duże, które badał GUS. Zgodnie z danymi GUS, wyraźnie poprawia się też ogólny wynik finansowy netto takich firm. Według głównego ekonomisty PKO BP, Piotra Bujaka, to znak, że czeka na inwestycyjny boom.
Więcej inwestycji może oznaczać, że firmy będą potrzebować więcej pracowników. A ponieważ sytuacja na polskim rynku pracy jest bardzo dobra i są branże, w których rąk do pracy zaczyna brakować, może to oznaczać, że pensje będą rosły.
+++