Bardzo dobre dane o sprzedaży detalicznej. Święta pomogły, zakaz handlu nie zaszkodził

GUS podał dane o sprzedaży detalicznej w marcu - pierwszym miesiącu, w którym działał zakaz handlu w niedziele. Mimo to sprzedaż realna urosła aż o 8,8 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Wiemy, skąd ten wzrost.

Efekt kalendarza

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, sprzedaż detaliczna w marcu rosła najszybciej w tym roku. Z kolei w porównaniu z lutym, czyli w ujęciu miesiąc do miesiąca, ten wzrost wyniósł aż 17,9 proc. Co sprawiło, że Polacy tak rzucili się na zakupy? Przede wszystkim Święta Wielkanocne. W tym roku wypadły one na przełomie marca i kwietnia, więc zakupy świąteczne robiliśmy pod koniec marca właśnie. Rok temu święta były w połowie kwietnia – stąd ten tak zwany efekt kalendarza.

Widać to zresztą wyraźnie, jeśli spojrzymy na kategorie produktów, których sprzedaż wzrosła najmocniej. Kategoria „pozostała sprzedaż detaliczna w niewyspecjalizowanych sklepach”, pod którą kryją się m.in. markety, zanotowała wzrost o 17,4 proc. rok do roku w cenach stałych. W sklepach handlujących żywnością, napojami i wyrobami tytoniowymi sprzedaż wzrosła o 13,8 proc. Na święta kupujemy głównie żywność. Choć warto zauważyć, że rosła mocno sprzedaż i w innych kategoriach: „farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny:  14,1 proc., a „tekstylia, odzież, obuwie” o 13,0 proc.

Sprzedaż detaliczna w marcu z podziałem na kategorieSprzedaż detaliczna w marcu z podziałem na kategorie GUS

Zakaz handlu nie zaszkodził

Nie widać tutaj większego wpływu zakazu handlu w niedziele. Trzeba jednak pamiętać, że dane GUS dotyczą przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 9 osób. Możliwe, że część handlu przeniosła się do małych sklepów, których w tych statystykach nie widać. Ocen tak naprawdę będzie można się podejmować za jakiś czas, kiedy pojawią się dane za kolejne miesiące, w tym kwiecień, w którym na pięć niedziel  w aż cztery z rzędu obowiązywał zakaz handlu.

Czytaj też: Marzec dobry dla małych sklepów. Być może przez zakaz handlu w niedziele

mBank wysnuwa hipotezę, że zakaz mógł wpłynąć pozytywnie na sprzedaż detaliczną żywności i w marketach dlatego, że klienci robili zakupy niejako „na zapas” przed niedzielami z zamkniętymi sklepami. „W kolejnych miesiącach ten efekt będzie wygasał w miarę dostosowywania planów zakupowych przez konsumentów” – pisze mBank.

Konsumenci wciąż dorzucają do PKB

Dobre dane o sprzedaży pokazują, że konsumpcja nadal ma się nieźle i będzie wspierać wzrost PKB. Tak też sądzą ekonomiści. W komentarzu do komunikatu GUS PKO BP pisze, że „dane sprzedaży detalicznej są spójne z dalszym przyspieszaniem dynamiki konsumpcji na początku roku”.

Podobnego przyspieszenia oczekuje Credit Agricole. Z kolei ekonomiści Raiffeisena spodziewają się, że dzięki tym danym cała gospodarka w pierwszym kwartale rosła w tempie zbliżonym do 5 proc. rok do roku.

+++

Ewa Błaszczyk: Nie zakładajmy na wstępie, czy będzie sukces czy klapa, tylko zróbmy robotę [NEXT TIME]