Amerykanie mają już plan, jak odciąć Chińczyków od najnowszych technologii

Amerykański Departament Skarbu pracuje nad regulacjami, które utrudnią kupowanie amerykańskich spółek technologicznych przez chińskie przedsiębiorstwa. Chce też utrudnić eksport najnowszych technologii do Chin.

„Wall Street Journal” twierdzi, że jeżeli nowy pomysł, nad którym pracuje administracja Donalda Trumpa wejdzie w życie, wtedy Departament Skarbu będzie mógł zablokować zakup amerykańskiej spółki technologicznej o dużym znaczeniu dla przemysłu przez inwestora z Chin lub z nim powiązanego. Zakaz dotknie firmy, w których co najmniej 25 proc. udziałów należy do Chińczyków.

Będzie on również dotyczył w takim samym stopniu chińskich firm prywatnych oraz państwowych. Nowe regulacje nie będą przy tym w żaden sposób wpływały na te inwestycje Chińczyków z USA, które już zostały przeprowadzone.

„Wall Street Journal” napisał również, że Biały Dom rozważa ponadto rozszerzenie ograniczeń w eksporcie do Chin produktów i usług związanych z zaawansowanymi technologiami.

Czytaj więcej: Polska może dużo stracić na wojnie handlowej. Tylko nowe cła na auta i problem z pracą może mieć 40 tys. osób. 

Amerykanie celują w program „Made in China 2025”

Dokładnie tych, które rząd chiński chce rozwijać w ramach planu przemysłowego „Made in China 2025”.

W jego założeniach Chiny mają mocniej inwestować w technologie w takich obszarach jak między innymi komputery, przemysł kosmiczny, farmaceutyczny, samochody elektryczne i robotyka. Amerykanie nowymi regulacjami oraz wprowadzanymi już cłami chcą im to utrudnić.

Nowe pomysły działań wymierzonych w Chiny wpisują się we wcześniejsze działania administracji Donalda Trumpa. 6 lipca wchodzą w życie np. amerykańskiej taryfy celne na towary z Chin o wartości 34 mld dol. To pierwsza część dużo większych zmian w polityce celnej, które mogą dotknąć w zasadzie cały chiński eksport do USA.

Ograniczenia dotyczące zakupów amerykańskich firm technologicznych i eksportu zaawansowanych technologii do Chin mają wejść w życie bardzo szybko. Amerykanie chcą tutaj skorzystać z dokumentu International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) przyjętego przez Kongres w 1977 roku. Skorzystano z niego między innymi po atakach na World Trade Center w 2001 roku, by odciąć terrorystów od ich sponsorów.

Planowane ograniczenia nie są czymś bardzo zaskakującym. Biały Dom sygnalizował takie działania pod koniec maja. Wtedy też powiedział, że ich szczegóły przedstawi 30 czerwca.

AKTUALIZACJA: Wieczorem naszego czasu doniesienia ws. nowych sankcji związanymi chińskimi inwestycjami tonował doradca Trumpa ds. handlu mówiąc, że są one fałszywe. Wszystko zapewne poniekąd przez sytuację na amerykańskiej giełdzie, na której w pewnym momencie inwestorzy bardzo wystraszyli się nowych pomysłów administracji prezydenta - np. indeks spółek technologicznych Nasdaq tracił czasem nawet prawie 3 proc.

Swoje dołożył też prezydent Chin Xi Jinping, który według WSJ miał powiedzieć na spotkaniu z amerykańskimi szefami firm, że "za Zachodzie macie ideę, że jeżeli ktoś cię uderzy w policzek, to nadstawiasz drugi. W naszej kulturze się oddaje".

Tekst pochodzi z blogu „PortalTechnologiczny.pl”.

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]