Francja i Niemcy pracują nad myśliwcem nowej generacji. Ma być pozbawiony pionowego statecznika

Francja i Niemcy pracują nad samolotem bojowym nowej generacji. Nie wiadomo, czy będzie to generacja piąta czy szósta, jasne jest jednak, że ważnym jego elementem będzie technologia stealth.

Francja i Niemcy w lipcu zeszłego roku ogłosiły, że połączą siły, aby zbudować zaawansowany europejski myśliwiec, który zastąpi maszyny tzw. generacji 4,5 - Rafale i Eurofightery. Na czele przedsięwzięcia stanął francuski producent samolotów Dassault Aviation, który kilka dni temu opublikował film pokazujący, jak może wyglądać nowy samolot.

 

Sim Tack z instytutu analitycznego Stratfor jest zdania, że jeżeli projekt zakończy się sukcesem, myśliwiec może skutecznie konkurować z amerykańskim Lockheed Martin F-35 Lightning II oraz rosyjskim Su-57. Europejska maszyna ma mieć podobnie jak Su-57 dwa silniki, F-35 jest wyposażony w jeden.

Czytaj więcej: Ten samolot Airbusa będzie absolutnym rekordzistą. Nawet 20 godzin lotu i 18 tys. km zasięgu bez tankowania

- Nacisk zostanie położony na technologię stealth (zmniejszającą możliwość wykrycia danego obiektu - red.) oraz integrację systemów komputerowych, na przykład dzielenie się informacjami między samolotami, dowodzenie dronami itp. – wyjaśnia Sim Tack.

Myśliwiec Dassault Aviation ma być na przykład pozbawiony pionowego statecznika, co zmniejszy odbicie fal radarowych z boku, a tym samym możliwość jego wykrycia.

Czytaj więcej: Porozumienie gigantów. Po elektrycznych samochodach czas na elektryczne samoloty

Maszyny mają zacząć wchodzić do służby w latach 2035-2040. W opinii Sima Tacka myśliwiec nowej generacji będzie prawdopodobnie rozwijany przez 20 lat. Na czele projektu stoją Francja i Niemcy, Hiszpania ma status obserwatora, planuje się otworzenie programu na inne kraje europejskie. Prace nad projektem mają wystartować przed końcem tego roku. Pierwszy krok w jego realizacji ma stanowić etap badań.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"