Musk intensywnie pracuje nad wyjściem Tesli z giełdy. Kolejny duży bank mu w tym pomoże

Rosną szanse na to, że twórcy Tesli uda się znaleźć pieniądze na wykupienie akcji jego spółki z rąk inwestorów giełdowych. Prawdopodobnie pomoże mu w tym kolejny duży bank inwestycyjny.

We wtorek biuro maklerskie Morgana Stanley’a zaprzestało doradzać inwestorom giełdowym odnośnie kupna lub sprzedaży akcji Tesli. Ze stron internetowych banku zniknęła aktualna rekomendacja. To sugeruje, że najprawdopodobniej Morgan Stanley pomoże Muskowi w procesie opuszczenia przez Teslę nowojorskiej giełdy.

Tydzień temu podobnie zachował się Goldman Sachs, konkurent Morgana Stanley’a. Najpierw wycofał się z wystawiania rekomendacji inwestorom związanych z Teslą i chwilę później potwierdził, że został doradcą finansowym producenta samochodów.

Po raz pierwszy Elon Musk o pomyśle jej wycofania z giełdy napisał na Twitterze 7 sierpnia, dodał wtedy również, że są już inwestorzy gotowi wyłożyć pieniądze na zakup przedsiębiorstwa. Później okazało się, że Musk, mówiąc to, miał na myśli fundusz państwowy Arabii Saudyjskiej.

Czytaj więcej: Aż 700 tys. volkswagenów musi pojechać do serwisu. Ryzyko zwarcia i pożaru w instalacji elektrycznej. 

Bardzo szybko pojawiły się wątpliwości, czy Saudowie faktycznie kupią znaczny pakiet akcji Tesli. Muska zaczęto również oskarżać o manipulowanie kursem akcji producenta elektrycznych samochodów. Wydawało się nawet, że cały projekt wyjścia z giełdy to jedynie mglisty pomysł ekscentrycznego biznesmena.

Ale możliwe włączenie się do gry Morgana Stanley’a i wcześniejsze potwierdzone zaangażowanie w projekt uznanych dwóch kancelarii prawnych (Munger, Tolles & Olson oraz Wachtell, Lipton, Rosen & Katz) sugeruje, że Musk jednak przemyślał swój głośny wpis na Twitterze z 7 sierpnia. Biznesmen bardzo intensywnie pracuje nad wyjściem Tesli z giełdy. Wydaje się, że jest już wyłącznie kwestią czasu, kiedy Tesla przestanie być spółką publiczną.

Tekst pochodzi z blogu „PortalTechnologiczny.pl”

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]