7 miliardów złotych ekstra na obietnice wyborcze rządu? Wszystko zależy od Trybunału

W projekcie budżetu na 2019 rok nie uwzględniono 7 miliardów złotych ze zniesienia ograniczenia 30-krotności średniego wynagrodzenia przy składkach ZUS. Trybunał bada przepisy na wniosek Andrzeja Dudy.

Dziś składki na ZUS płaci się od wynagrodzeń do poziomu trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Od zarobków powyżej tego limitu składki nie są odciągane. Rząd chciał to ograniczenie zlikwidować tak, by osoby z wysokimi zarobkami płaciły więcej na ZUS. Ustawa w tej sprawie została nawet uchwalona, ale z powodu wątpliwości, co prawidłowości głosowań w Senacie, prezydent odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ten miał się zająć sprawą już w lipcu, ale dotychczas rozstrzygnięcie nie zapadło. Tymczasem gra idzie o spore pieniądze.

Wejście w życie tych przepisów oznaczać będzie z jednej strony koniec specjalnych preferencji dla najlepiej zarabiających, a z drugiej – wyższe obciążenia budżetu ZUS w przyszłości (gdy przyjdzie czas na wypłacanie im emerytur). W polskim prawie nie ma bowiem ograniczenia maksymalnej wysokości emerytury. 

Czytaj więcej: 175 tys. przedsiębiorców będzie mogło zapłacić niższe składki do ZUS. Tłumaczymy, jak to policzyć

Rząd liczy na prezent w roku wyborczym?

Aktualny projekt budżetu na 2019 rok zakłada, że TK zgody na zniesienie 30-krotności nie wyrazi. Minister finansów Teresa Czerwińska wprost powiedziała „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że rząd zakłada projekt ostrożnościowy, w którym dodatkowych wpływów z tego tytułu nie będzie. Co oznacza, że w przypadku gdyby zostało uznane, że zmiana jednak była zgodna z Konstytucją, w budżecie ma pojawić się dodatkowe 7,4 mld złotych. Biorąc pod uwagę wybory parlamentarne w 2019 roku – takie środki pozwoliłby na realizację całkiem konkretnych obietnic. Mogłyby  także znacząco zmniejszyć potrzeby pożyczkowe budżetu państwa.

Problem w tym, na co wskazują eksperci, że więcej pieniędzy w budżecie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych będzie oznaczał równocześnie (co nie zostało ich zdaniem uwzględnione w projekcie ustawy) ubytek w budżecie NFZ a także mniejsze wpływy z tytułu podatku dochodowego czyli także problemy samorządów. Rząd zbyt optymistycznie podszedł też, zdaniem wielu, do kwestii ucieczki najlepiej zarabiających przed nowym obciążeniem – tymczasem przejście na samozatrudnienie dla osób zarabiających powyżej 10,7 tys. brutto miesięcznie jest zazwyczaj dość proste, z wyłączeniem pracowników administracji centralnej i samorządowej.

Wiąże się to również z przyszłymi obciążeniami, gdy dojdzie do czasu wypłacania emerytur. Jednak w 2019 roku z tytułu zniesienia limitu 30-krotności rząd ma mieć przede wszystkim wpływy.

Sprawę komplikuje nieco fakt, że nawet przy obecnym składzie TK wyrok może być nieprzewidywalny. Andrzej Duda zaskarżył bowiem tryb konsultacji nowych przepisów, a nie samo zniesienie limitu.

Klimas: Tutaj był Jarmark Europa, jeansy marmurkowe z Turcji, a ja chciałam Paryż sobie robić [NEXT TIME]