12 listopada będzie dniem wolnym od pracy. Sejm uchwalił odpowiednią ustawę, a Państwowa Inspekcja Pracy wyjaśniła, jak właściciele firm mają ją interpretować.
Od przepisów, które zmuszą właścicieli do zamknięcia sklepów i firm odcina się Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego oraz wicepremier w rządzie PiS.
Przedsiębiorcy zostali postawieni w sytuacji nie do pozazdroszczenia [...].Przez 20 lat byłem przedsiębiorcą i każdego dnia musiałem ciężko pracować, żeby wypłacać wynagrodzenia osobom, za które czułem się odpowiedzialny
- powiedział minister nauki w porannej rozmowie w radiowej "Trójce".
Ustawę o 12 listopada skrytykowała między innymi Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. W oświadczeniu wydanym przez POHiD czytamy, że handel został postawiony w wyjątkowo trudnej sytuacji, głównie przez zbyt krótki czas na dostosowanie się do nowych regulacji.
Wątpliwości co do tego, jakie sklepy i lokale będą mogły być otwarte 12 listopada rozwiewa Państwowa Inspekcja Pracy. Jak już informowaliśmy, w wydanym oświadczeniu wyjaśniła, że obowiązywać będą ograniczenia w wykonywaniu pracy w placówkach handlowych określone w przepisach ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni.
Zgodnie z interpretacją Inspekcji, w poniedziałek placówki handlowe powinny działać tak, jak m.in. w niedziele niehandlowe. To oznacza, że sklepy będą zamknięte, ale z ponad trzydziestoma wyjątkami. Otwarte będą mogły być m.in. apteki, kioski, stacje paliw, piekarnie, sklepy z dewocjonaliami, lodziarnie, kwiaciarnie czy sklepy, za ladą których stanie ich właściciel.