Zastrzeżenia prezydenta dotyczą dochowania standardów procesu legislacyjnego, m.in. niewłaściwego trybu zaopiniowania ustawy przez Radę Dialogu Społecznego, związki zawodowe i organizacje pracodawców. Trybunał przed dwoma tygodniami wysłuchał stron postępowania.
Według prezydenckiej minister Anny Surówki-Pasek, rząd przygotowując projekt, który ma silny wpływ na dochody państwa powinien był zasięgnąć opinii uprawnionych związków i organizacji pracodawców. Tymczasem, jak mówiła, jedyne, co uzyskały związki zawodowe i pracodawcy, była możliwość 3 - minutowego odniesienia się do projektu podczas prac komisji sejmowej po pierwszym czytaniu. Trudno więc uznać, że ustawa została uchwalona w przewidzianym ustawowym trybie - podkreślała minister Surówka-Pasek.
Andrzeja Stankowski z Prokuratury Krajowej stwierdził natomiast, że mimo braku opinii Rady Dialogu Społecznego, nie można mówić o braku dialogu społecznego w tej sprawie. W momencie kiedy doszło do merytorycznego procedowania nad projektem, posłowie już dysponowali opiniami wszystkich trzech stron dialogu.
Poseł Marek Ast (PiS) mówił natomiast, że naruszenia proceduralne, które nastąpiły w trakcie prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy nie są na tyle istotne, by powodować niekonstytucyjność tego aktu prawnego. Okres do zgłoszenia ewentualnych propozycji czy opinii był według posła wystarczająco długi i niektóre z organizacji związkowych zdążyły to stanowisko wyrazić.
Podczas rozprawy i zadawania pytań stronom postępowania przez poszczególnych sędziów, pojawiła się także kwestia prawidłowości głosowania nad nowelizacją w Senacie. Chodzi o to, czy było kworum, w sytuacji, gdy część senatorów - choć obecna na sali - nie zagłosowała. Poseł Ast tłumaczył, że choć głosowało 48 senatorów, to na sali obecnych było 73, czyli zgodnie z przepisami ustawę przyjęto w obecności połowy senatorów.
Pracodawcy alarmują
Pracodawcy ostrzegają, że nowe przepisy wprowadzą koszty po stronie pracowników. Zniesienie limitu ma przynieść w przyszłym roku ponad 5 mld zł. - O tyle zmniejszą się wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach lub wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających - pisze w swoim komunikacie Konfederacja Lewiatan.
Zbliża się koniec roku, a przedsiębiorcy nie wiedzą, czy od nowego roku wejdzie w życie ustawa, która zwiększy koszty prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. To nie buduje zaufania. Podobnie rzecz się ma z ustawą wprowadzającą 12 listopada wolny dzień. To jakiś żart z prawa, społeczeństwa, nie wspominając już o przedsiębiorcach. Z jednej strony mamy Konstytucję Biznesu, z pięknymi zapisami, z drugiej zaś codzienną legislacyjną rzeczywistość, która ma się nijak do uchwalonego wcześniej prawa
- mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.
Dziś, roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2018 roku to ponad 130 tys.zł brutto.
Osoby najlepiej zarabiające po przekroczeniu progu przestają płacić składki, ale jednocześnie muszą się liczyć z niższą emeryturą w przyszłości. We wtorek Trybunał Konstytucyjny, na wniosek prezydenta zdecyduje, czy składki będą mogły być pobierane - tak jak chce rząd - niezależnie od wysokości wynagrodzenia.
Rząd planował znieść to ograniczenie już w styczniu 2018 roku, a nowe przepisy miały objąć 350 tys. najlepiej zarabiających podatników. Roczne wpływy do budżetu państwa wyniosłyby według wyliczeń Ministerstwa Finansów ponad 5 mld złotych.