1 grudnia 2018 roku papierowe zwolnienia odejdą do historii. Zastąpią je tzw. e-ZLA, czyli zwolnienia elektroniczne. Rząd tłumaczy, że ta zmiana ułatwi proces wystawiania zwolnień. Lekarze, wystawiając e-ZLA, po wpisaniu PESEL pacjenta mają mieć już uzupełnione wszystkie dane, które dotychczas wpisywali ręcznie. Dla pacjentów skończy się natomiast problem z koniecznością dostarczenia do pracy papierowego zwolnienia w terminie do 7 dni.
Tyle teorii. W praktyce środowisko lekarskie w części jest oporne wokół zmian, wskazując na minusy e-ZLA.
Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia zwraca uwagę m.in. na to, że system ZUS często się zawiesza lub jest całkowicie niedostępny przez wiele godzin". Dodaje, że wiele przychodni nie ma odpowiedniej sieci informatycznej, aby wdrożyć zwolnienia elektroniczne, a wiekowa kadra, która nie miała dotychczas kontaktu z rozwiązaniami informatycznymi, może sobie nie poradzić z nowym zadaniem.
Pojawiają się także informacje o błędach w systemie. "Zdarza się, że pracodawcy otrzymują zwolnienia (dane osobowe) nieswoich pracowników. Dochodzi do
pomyłek dotyczących numerów NIP, itp."- alarmuje PPOZ. Wskazuje także na fakt, że nadal spora grupa pracodawców nie posiada kont w ZUS-ie. Faktycznie - ok. 0,6 mln płatników składek (czyli przedsiębiorców) nie ma swojego profilu na platformie PUE ZUS, która umożliwia im odbiór e-zwolnień w czasie rzeczywistym.
Dodatkowe zaświadczenia pacjenci muszą uzupełnić placówce ZUS internetowo (co dla wielu jest "czarną magią") lub osobiście. Niestety o tym już ZUS nie informuje opinii publicznej. Polacy dowiedzą się o tym dopiero wtedy, gdy nie wpłynie wypłata świadczenia chorobowego, czy opieki nad dzieckiem lub nad innym członkiem rodziny
- pisze PPOZ i podsumowuje dramatycznie: "Obawiamy się, że od 1 grudnia chaos dopiero się zacznie. Obawiamy się, że przymusowa informatyzacja pozbawi miliony Polaków swoich lekarzy".
PPOZ interweniowała już m.in. u premiera Mateusza Morawieckiego, Rzecznika Praw Pacjentów czy ZUS. Porozumienie sugeruje, że do wystawiania elektronicznych zwolnień może upoważnić asystentów medycznych zatrudnionych w ZUS, których Zakład miał przeszkolić do wdrożenia systemu e-ZLA.
PPOZ nie jest w swoich obawach odosobnione. Wiele jego argumentów pokrywa się z tym, co mówi m.in. Porozumienie Zielonogórskie. Lekarze zrzeszeni w PZ również ostrzegają, że elektroniczna forma nie tylko nie usprawnia im pracy, ale w niektórych przypadkach wręcz ją utrudnia. "Tak dzieje się np. w sytuacjach, gdy system się zawiesza lub wystąpią problemy z dostępem do internetu" - informuje Porozumienie Zielonogórskie.
Jeśli system nie działa idealnie teraz, gdy e-ZLA wystawia mniej niż połowa lekarzy, to trudno sobie wyobrazić chaos jaki powstanie, gdy wszyscy będą do tego zmuszeni
- ostrzega Porozumienie Zielonogórskie. Zwraca uwagę także na niefortunny termin wdrożenia e-ZLA. "Termin grudniowy to okres wzmożonych zachorowań na wszelkie infekcje, więc i szczyt zapotrzebowania pacjentów na zwolnienia. To najgorszy czas na informatyzacyjne eksperymenty"- ostrzega PZ i konkluduje równie złowrogo co PPOZ:
Po 1 grudnia lekarz powinien mieć możliwość wystawiania zwolnień zarówno w wersji elektronicznej, jak i papierowej. W przeciwnym wypadku tegoroczna zima w przychodniach będzie prawdziwym horrorem i dla lekarzy, i dla pacjentów
W zeszłym tygodniu temat nadciągającego problemu z obowiązkowymi zwolnieniami elektronicznymi był tematem spotkania Porozumienia Organizacji Lekarskich - zrzeszającego największe tego typu podmioty w kraju. Efektem spotkania było wspólne stanowisko, w którym m.in. wezwano Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do wycofania się z obligatoryjnego wprowadzenia e-zwolnień. Ustalono także, że wypisywanie e-zwolnień może być wprowadzone wyłącznie fakultatywnie.
Na razie z rządu nie słychać jednak sygnałów, aby termin wdrożenia obowiązkowych zwolnień elektronicznych miał być przełożony. - Wiemy, że lekarze są odpowiedzialni za swoich pacjentów, dlatego liczymy na to, że na koniec listopada blisko 100 procent będzie wystawiać e-zwolnienia - powiedział dziś w rozmowie z IAR wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Według danych na koniec października, e-zwolnienia stanowiły ponad 50 procent wszystkich zaświadczeń o niezdolności do pracy.
Cieszyński zaznaczył też, że jeżeli pojawią się jakiekolwiek trudności, to ZUS jest w pełni przygotowany na to, żeby problematyczne sytuacje obsłużyć bez szkody dla pacjenta.
Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło 50 milionów złotych na dofinansowanie gabinetów lekarzy rodzinnych, wyposażenie ich w sprzęt komputerowy i oprogramowanie, a także na szkolenia dla asystentów medycznych, którzy mogą również wystawiać e-zwolnienia.