We wtorek amerykańskie indeksy zanotowały solidną przecenę. Dow Jones spadł o 2,21 proc., S&P 500 1,82 proc. a Nasdaq o 1,7 proc. To już kolejny dzień mocnych spadków - w poniedziałek Dow Jones i S&P straciły 1,5-1,6 proc., a technologiczny Nasdaq aż 3 proc.
Jak podaje CNN, w ten sposób wszystkie trzy główne indeksy Wall Street wymazały wszystko, co zyskały w tym roku.
Mocno w dół poszedł (znowu) Apple - o 4,8 proc. - i są na najniższym poziomie od początku maja. Powód to obniżenie rekomendacji dla tej spółki przez Goldman Sachs, który ściął cenę docelową akcji drugi raz w ciągu tygodnia, co dołożyło się do ciągnących się obaw o spowalniający popyt na iPhone'y.
Spółki technologiczne, takie jak Apple, ciążą giełdom od pewnego czasu. To tak zwane FAANG - Facebook, Apple, Amazon, Netflix i należący Alphabet Google. Od szczytów notowań straciły 20-40 proc., a ich wartość spadła już o łącznie 1 bilion dolarów. Technologiczny indeks Nasdaq jest coraz bliżej najgorszego kwartału od upadku Lehman Brothers w 2008 roku.
We wtorek do technologicznych dołożyły się firmy handlowe - akcje operatora sieci sklepów Target stracił aż 10,5 proc., innego - Kohl's o 9,2 proc. - wyniki tych spółek rozczarowały inwestorów.
Do tego doszła jeszcze ropa naftowa, której notowania spadły bardzo gwałtownie - aż o blisko 7 proc., do poziomu 53,43 dolara za baryłkę (chodzi o notowania amerykańskiej ropy WTI) - to najniższa cena umownego zamknięcia od ponad roku. Dziś ropa odbija, ale na wykresie widać wyraźnie poziom spadku.
Nastroje na Wall Street bardzo często dyktują to, co dzieje się na innych giełdach - w Azji, Europie, w tym na GPW, choć nie jest to regułą.
Te negatywne nastroje podsyca szereg obaw: oczekiwanie na wyższe stopy procentowe (wyższe stopy to droższe kredyty, czyli droższe pożyczanie pieniędzy, które można potem zainwestować), ceny ropy naftowej oraz obawy o wojnę handlową między USA a Chinami. Do tej dochodzi jeszcze jedna, nadrzędna obawa: sytuacja gospodarcza była w ostatnim czasie bardzo dobra, co zresztą odzwierciedlały rynki. Inwestorzy (ale nie tylko oni, bo podobnie mówią też ekonomiści) czekają teraz na zjazd z tego wysokiego szczytu. Przyszły rok dla gospodarki USA ma już nie być tak udany.
- Wiele osób w branży finansowej myśli teraz o przyszłym roku i zastanawia się, co może pójść nie tak, a co może pójść dobrze. Jest wiele przykładów na to, co może pójść nie tak - przede wszystkim niepewność dotycząca handlu - to słowa szefa strategów JP Morgan Asset Management, Davida Kelly'ego, które przytacza portal Financial Times.
- Rynki akcji po prostu zaczęły już wyceniać ryzyko spowolnienia gospodarczego - napisał cytowany przez CNN szef strategów Goldman Sachs David Kostin.
- Rynek mówi głośno, że nadchodzą złe wiadomości - uważa Michael Wilson, strateg Morgan Stanley.
+++