Brexit jak "Dzień świstaka". Po kolejnym głosowaniu May znów chce jechać na negocjacje do Brukseli

Brytyjscy posłowie dali premier Theresie May zielone światło na powrót do Brukseli i renegocjacje umowy ws. brexitu. Równo dwa miesiące przed formalnym wyjściem Wielkiej Brytanii z UE nadal nie wiadomo, na jakich zasadach ma to się odbyć. A Unia jak na razie niczego w umowie zmieniać nie chce.
Zobacz wideo

W brexitowej układance coraz trudniej się połapać. W każdym razie, w jej brytyjskiej części. Bo Bruksela i 27 państw UE (z małym i krótko żyjącym jak na razie wyjątkiem ze strony Polski i pomysłu ministra Jacka Czaputowicza) są zgodne: obecna umowa jest najlepszą z możliwych i nie zamierzamy jej renegocjować.

Przebieg wtorkowego głosowania opisaliśmy tutaj: Theresa May wygrywa! Brytyjska premier pojedzie do Brukseli walczyć o lepszy brexit

Izba Gmin znów wysyła Theresę May do Brukseli

To, co robią Brytyjczycy zaczyna przypominać "Dzień świstaka". Premier Theresa May negocjowała z UE porozumienie w sprawie brexitu przez ponad rok. Gdy wreszcie udało się je osiągnąć i zgodziły się na nie wszystkie pozostałe kraje Unii, odrzucił je brytyjski parlament, który wcześniej (ale już po referendum z 2016 roku) zapewnił sobie taką możliwość. To była zresztą historyczna porażka pani May - tak potężnej klęski w Izbie Gmin nie poniósł jeszcze żaden premier w historii brytyjskiego parlamentaryzmu.

Teraz wracamy do stanu sprzed kilku miesięcy. To znaczy, chce do niego wrócić Wielka Brytania. Przegłosowana we wtorek poprawka - część zapowiedzianego tydzień temu tzw. "planu B" - daje premier mandat do renegocjacji budzącego największe emocje elementu umowy brexitowej - irlandzkiego backstopu. Miałby on być zastąpiony bliżej nieokreślonymi "alternatywnymi ustaleniami". Theresa May chce więc wrócić na rozmowy do Brukseli. Czyli znów to samo, jak w kultowym filmie z Billem Murray'em w roli głównej. Z tym, że Unia jak na razie twardo powtarza, że zmiana wypracowanej w bólach umowy nie wchodzi w grę. Theresa May nie będzie więc mieć łatwego zadania. Jak na razie kupuje czas - zresztą nie po raz pierwszy. 

Według doniesień, brytyjska premier ma jeszcze we wtorek przeprowadzić nieformalne rozmowy z przedstawicielami UE. Kiedy oficjalnie pojawi się w Brukseli - nie wiadomo. Wiadomo za to, że nie ma wiele czasu. Ewentualne zmiany w porozumieniu muszą być gotowe do 13 lutego. Tego dnia (lub według niektórych źródeł 14 lutego) ma odbyć się kolejne głosowanie w sprawie całej umowy brexitowej (obecnej lub zmienionej) - tzw. meaningful vote, czyli znaczące, wiążące głosowanie.

Czym jest problematyczny backstop?

Irlandzki backstop to swego rodzaju zabezpieczenie na wypadek, gdyby Wielkiej Brytanii i UE nie udało się ustalić nowych wzajemnych relacji po okresie przejściowym, czyli do końca 2020 roku. Chodzi o to, by zagwarantować utrzymanie otwartej granicy między Irlandią Północną, która jest częścią Wielkiej Brytanii, a Republiką Irlandii.

Obecne porozumienie brexitowe (to odrzucone przez Izbę Gmin) zakłada, że do końca okresu przejściowego brexitu, czyli do stycznia 2021 roku, Wielka Brytania pozostanie w granicach unii celnej. Do tego czasu na granicy między Irlandią a Irlandią Północną nie będą obowiązywać kontrole (ani celne, ani osobowe). Jeśli backstop wszedłby w życie, Irlandia Północna sama w pewnych obszarach dostosowałaby się do jednolitego rynku UE, co według krytyków oznaczałoby w pewnym sensie podział Wielkiej Brytanii.

Ale irlandzka granica ma też na Wyspach ważne znacznie historyczne. Od kilkunastu lat w zasadzie jej nie ma, a proces "znikania" rozpoczęło porozumienie z Belfastu zwane Porozumieniem Wielkopiątkowym z 1998 roku. Była to umowa pokojowa, która miała na celu zakończyć konflikt w Irlandii Północnej.

Co zrobi UE?

Unia Europejska jak na razie powtarza, że umowy nie zmieni. W wydanym tuż po wtorkowym głosowaniu oświadczeniu czytamy jednak, że jeśli Wielka Brytania będzie chciała na przykład wydłużyć okres wyjścia z UE, to Bruksela taką prośbę rozważy. Na razie szykuje się na wszelkie możliwe scenariusze, w tym ten budzący największe przerażenie po obu stronach Kanału La Manche - twardy brexit, czyli brexit bez porozumienia.

Więcej o:
Komentarze (47)
Brexit jak "Dzień świstaka". Po kolejnym głosowaniu Theresa May znów chce jechać na negocjacje do Brukseli
Zaloguj się
  • jag63

    Oceniono 15 razy 15

    To raczej "Dzień Świra" a nie "Dzień Świstaka".

    Jeszcze parę dni i Angole pozwolą Unii Europejskiej pozostać przy Wielkiej Brytanii.

  • cyniczny.komentator

    Oceniono 14 razy 12

    Nie popuszczać zdradzieckiemu krajowi. Brytyjczycy od kilkuset lat mieli politykę mącenia w Europie, napuszczania jednych na drugich i zdradzania sojuszników. W UE tak samo - od siebie nic, dla siebie wszystko i rządzić Europą, ale samemu w Europie nie być.
    No to po słowiańsku paszoł na *uj. Zobaczymy, jak sobie poradzicie poza EU. Zobaczymy, co wasza giełda będzie wtedy warta i co wasza gospodarka zrobi, jak ją się cłami obłoży.

  • kujawiak44

    Oceniono 10 razy 10

    A niech jedzie, jeszcze ma bez wizy

  • jack_flash

    Oceniono 9 razy 9

    A moglaby spokojnie budowac nowe K2, jak nasz najbardziej zasluzony Budoniczy PRL-Bis.

  • bacowa

    Oceniono 13 razy 9

    Wielka Brytania dalej brnie w bagno

    to już nie żadne imperium kolonialne, wojskowe ani gospodarcze

    wiele krajów Świata już im dorównuje (albo przewyższa) pod każdym względem

  • poppers68

    Oceniono 8 razy 8

    Anglicy będą próbowali ewentualny powrót konfliktu w Irlandii Płn zrzucić na EU i Jej twarde stanowisko. Taki jest plan Teresy May. Na tym będzie chciała ugrać zmiany.
    Ale jeśli wróci IRA , jeśli wróci konflikt w tym regionie to winnych stanu rzeczy trzeba szukać w Londynie. Bo to Londyn, przez durne i niemajace sensu plany Brexit to zrobią.
    Mówi się o Putinie, że chce powrócić do imperium ZSRR.
    A inicjatywa Anglików to czym jest jak nie idiotycznym planem brylowania na salonach jako powracające imperium brytyjskie poza UE ?
    Brexit twardy poproszę. Z cłami, wizami i traktowaniem obywateli brytyjskich jak obywateli Konga czy Etiopii. Czyli jak normalnych obywateli stojących na europejskich lotniskach karnie w sekcjach NON UE.

  • aresdog

    Oceniono 7 razy 7

    kobiecina się kompromituje

  • precz_z_komunia

    Oceniono 11 razy 7

    Tereska Maj ma licencjat z geografii :-)
    Becia Szydło to magister etnografii :-)
    Lenin nie miał racji że kucharka może nauczyć się rządzić państwem :-)

  • m.godwin

    Oceniono 6 razy 6

    Bardziej nawet "Dzień świra".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX