Płaca minimalna w górę aż o 22 proc. Hiszpański eksperyment gospodarczy budzi kontrowersje

Hiszpania zdecydowała się na eksperyment. Od stycznia tamtejszy rząd podwyższył płacę minimalną aż o 22 procent. Bezprecedensowa decyzja wywołała debatę o jej wpływie na gospodarkę.
Zobacz wideo

Rząd Hiszpanii uważa, że decyzja o podniesieniu minimalnego wynagrodzenia o 22 proc. zwiększy zatrudnienie i wydatki, co z kolei będzie stymulować rozwój gospodarczy kraju. Odmiennego zdania jest opozycja, która zwraca uwagę, że wiele firm nie wytrzyma nagłego wzrostu kosztów, co też wcale nie przełoży się na wzrost zatrudnienia.

Skokowy wzrost płacy minimalnej 

Z początkiem roku wprowadzono w Hiszpanii podwyżkę płacy minimalnej z 736 do 900 euro miesięcznie, czyli z niespełna 3,2 tys. zł do niemal 3,9 tys. zł brutto miesięcznie (dla porównania, w Polsce jest to w tym roku 2250 zł brutto - wzrost o 150 zł). Ta zmiana bezpośrednio wpłynęła na 8 proc. siły roboczej w Hiszpanii.

Jak twierdzi rząd, nowe wynagrodzenie minimalne zbliża poziom płac w Hiszpanii do krajów europejskich takich jak Niemcy, Belgia, Francja czy Portugalia. Madryt dołączył też do rządów, które w ostatnim czasie zdecydowały się odgórnie przyspieszyć wzrost płac, gdyż mimo ożywienia gospodarczego, od dłuższego czasu utrzymywały się one na stałym poziomie.

Czytaj więcej: Płacowy ekspres. W 2018 r. wynagrodzenia w Polsce rosły najszybciej od 10 lat

Hiszpański eksperyment

Aż 22-procentowy wzrost minimalnego wynagrodzenia w Hiszpanii budzi jednak kontrowersje wśród ekonomistów i mediów. "El Pais" zwraca uwagę, że największa od 40 lat podwyżka płacy minimalnej będzie w dużej mierze zależała od wsparcia Brukseli, dla której dyskusyjnym jest podnoszenie płacy minimalnej o więcej niż 20 proc. w kraju, który ma 15-procentowy wskaźnik bezrobocia.

Z dużą ostrożnością do pomysłów rządu odniósł się też hiszpański bank centralny, który – wg serwisu Bloomberg – obawia się, że tak duża podwyżka może zniszczyć ok. 125 tys. miejsc pracy. AIReF, hiszpański organ nadzorujący kwestie budżetowe, mówi o potencjalnej utracie 40 tys. miejsc pracy. Takie prognozy są szczególnie niepokojące w Hiszpanii, która pod względem wysokości stopy bezrobocia zajmuje drugie miejsce w strefie euro.

Z kolei Raymond Torres, cytowany przez Bloomberg ekonomista madryckiego think tanku Funcas, twierdzi, że ostatnie dane wskazują na to, że wyższe pensje napędzają większe wydatki, co z kolei przyspiesza zatrudnienie. Podobnego zdania jest inny hiszpański ekonomista, José Carlos Díez.

Wygląda więc na to, że przed Hiszpanią poważny eksperyment gospodarczy. Moment może okazać się trudny także z tego względu, że prognozowane jest spowolnienie gospodarcze dla całej Europy.