2070,06 zł – tyle wynosi wartość miesięcznego koszyka rodziny z dwójką dzieci. W skali roku wydatki czteroosobowego gospodarstwa domowego na zakupy wzrosły o 46,50 zł, a w ciągu zaledwie jednego miesiąca wartość koszyka poszła w górę o blisko 28 zł. Bieżące wyżywienie i utrzymanie podstawowej higieny kosztuje to gospodarstwo domowe dokładnie 69 zł dziennie.
Zakupy zaczęły więc drożeć. Z raportu „Indeks Miesięcznych Zakupów", autorstwa UCE Research, Uniwersytetu WSB Merito i PolskieRadio24.pl, wynika, że w ciągu roku czteroosobowa rodzina zaczęła wydawać na te same zakupy o 1,35 proc. więcej, a w ciągu miesiąca o 2,3 proc.
Zauważalnie podrożały zwłaszcza pomidory, których cena w rok wzrosła o 27 proc. Więcej trzeba zapłacić także w dziale chemii gospodarczej i kosmetyków. Przykładowo, pianka do golenia podrożała o 18 proc., a mleczko do czyszczenia o 16 proc. względem poprzedniego roku. Co więcej, w ciągu zaledwie trzydziestu dni mleczko do czyszczenia podrożało aż o 87 proc.
Wyraźnie względem poprzedniego miesiąca zdrożały także płatki kukurydziane. Ten częsty element śniadań w domach z dziećmi zanotował wzrost ceny o równe 50 proc. O 46 proc. w górę poszły także ceny śliwek.
– Na cenę produktów zbożowych wpływ mają elementy takie jak produkcja – wysokie koszty energii i paliw wykorzystywanych głównie w procesie produkcji, logistyka – paliwa do maszyn rolniczych, oraz aspekt geopolityczny wpływający na światowe giełdy zbóż i podnoszący ceny surowców
– tłumaczy dr Justyna Rybacka z WSB Merito.
Te wzrosty rekompensuje kilka obniżek. Wyraźnie mniej niż przed rokiem płacimy m.in. za produkty nieprzetworzone i nabiał. Liderem obniżek jest kapusta, której cena spadła o 35 proc. Do tego masło kosztuje obecnie o 31 proc. mniej niż przed rokiem. Potaniało także mleko i pomarańcze. Z owoców wyraźnie potaniały truskawki – ich cena spadła o 20 proc. w stosunku do marca. Z kolei w kategorii drogeryjnej żel do mycia twarzy kosztuje o 30 proc. mniej niż w ubiegłym miesiącu.
Niestety, z miesiąca na miesiąc siła nabywcza rodzin spada. W kwietniu 2026 roku czteroosobowa rodzina, dysponująca dwiema pensjami minimalnymi w łącznej kwocie 8621,84 zł netto, przeznaczała na podstawowy koszyk zakupowy 23,47 proc. swojego domowego budżetu. Jeszcze miesiąc wcześniej, w marcu 2026 roku, wskaźnik ten wynosił 23,18 proc. Mamy więc delikatny wzrost. Za to w ujęciu rocznym realna sytuacja finansowa rodziny niemal się nie zmieniła.
– Różnica obciążenia dochodów na poziomie zaledwie dwóch setnych punktu procentowego w ujęciu rocznym pokazuje, że rodzina bardzo skutecznie walczy z ogólnorynkowymi podwyżkami. Ich sprawdzonym patentem na inflację są regularne zakupy w wielopakach oraz bazowanie na produktach w dużych gramaturach rodzinnych, które w przeliczeniu na jednostkę są wyraźnie tańsze – wyjaśnia Michał Tomaszkiewicz, współautor raportu.
Dodaje, że dzięki możliwości planowania zapasów i optymalizacji koszyka z wykorzystaniem ofert promocyjnych, czteroosobowe gospodarstwa domowe potrafią niemal całkowicie zneutralizować rosnące koszty producentów, utrzymując wskaźnik obciążenia swojego budżetu na bardzo stabilnym poziomie.
Perspektywy są jednak dosyć pesymistyczne. Według wstępnego szacunku GUS, ceny w kwietniu wzrosły o 3,2 proc. r/r oraz 0,6 proc. m/m, co oznacza przyspieszenie względem marca.
– Szok surowcowy na razie nie rozlał się szeroko po gospodarce, ale zaczyna być już odczuwalny. Warto jednak pamiętać, że kwietniowa inflacja została częściowo zamortyzowana przez obniżkę VAT i akcyzy na paliwa. Niestety, impas rozmów na Bliskim Wschodzie sprawia, że ceny ropy pozostają w trendzie wzrostowym, co oznacza, że inflacja w końcu sięgnie głębiej do naszych portfeli
– przewiduje Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.
– Efekty drugiej rundy dopiero przed nami i w następnych miesiącach presja cenowa będzie pojawiać się w coraz większej liczbie kategorii, od transportu po żywność. W naszej ocenie nie grozi nam jednak spirala płacowo-cenowa. To wciąż przede wszystkim podażowy impuls inflacyjny, a punkt startowy gospodarki jest dużo lepszy niż w 2022 roku. Możemy natomiast zobaczyć przejściowy wzrost inflacji nawet w okolice 4 proc. w kolejnych miesiącach – dodaje ekspert.
Jak jednak zauważają autorzy raportu, niekoniecznie musi to wyraźnie wpłynąć na koszyk zakupowy zwykłych Polaków. Ich „indywidualna inflacja" jest bowiem niższa od tej ogólnokrajowej.
„Uśrednione miary nie oddają w pełni sytuacji wieloosobowych gospodarstw domowych. Struktura ich wydatków, oparta na zakupach hurtowych, wybieraniu produktów w dużych gramaturach oraz aktywnym korzystaniu z ofert promocyjnych, uzależnionych od zakupu większej liczby sztuk, pozwala na dużą elastyczność i optymalizację kosztów. Porównanie tych wskaźników dowodzi, że przy odpowiednim zarządzaniu budżetem domowym i strukturą koszyka, czteroosobowe rodziny potrafią efektywnie obniżyć swoją osobistą inflację, osiągając wynik poniżej ogólnorynkowej średniej" – czytamy w raporcie.
Przeczytaj też: Zmora polskich miast. "Musimy wyjść z okopów wojny: samochodziarze kontra ekoterroryści".