Jak już informowaliśmy, trzy osoby z kierownictwa PKN Orlen, w tym były prezes tej państwowej spółki Jacek K., zostały we wtorek zatrzymane na polecenie Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Śledztwo dotyczy podejrzenia niegospodarności.
Akcję służb skomentował dla naszej redakcji Janusz Steinhoff, były minister gospodarki.
Janusz Steinhoff: Przyzwyczailiśmy się do tego typu spektakularnych akcji. Nie tak dawno zatrzymano prezesa Lotosu, dzisiaj członków zarządu Orlenu. Nie wypowiadam się o przyczynach, tu potrzebny jest precyzyjny komunikat prokuratury. Widać jednak, że powtarza się scenariusz, z którym mieliśmy do czynienia wielokrotnie: spektakularne zatrzymanie na doraźne potrzeby polityczne, a potem czasem i kilkanaście lat procesu. I w końcu często uniewinnienie. Tak przecież było w przypadku Janusza Lewandowskiego, a proces Emila Wąsacza nadal trwa. Te spektakularne zatrzymania dowodzą, jak bardzo wymiar sprawiedliwościowi poddany jest presji politycznej.
Wszystko na to wskazuje. Przez spektakularne akcje w kominiarkach, z długą bronią, pokazowe przewożenie ludzi z jednego końca Polski na drugi, trudno mieć do prokuratury zaufanie. Te działania budzą opór wielu ludzi. Przecież prokurator jest od sporządzenia aktu oskarżenia i przedstawienia go sądowi. A można odnieść wrażenie, że wraz ze służbami koncentruje się na teatralnych działaniach, które naruszają godność ludzi.
Tak, oskarża się człowieka, a po 10 czy 15 latach procesu zostaje on często uniewinniony. Wymiaru sprawiedliwości nie interesuje, że zabrano temu człowiekowi dobre imię i dorobek całego życia. Brzemienne w skutki są takie akcje, szczególnie w stosunku do przedsiębiorców.
Rujnują one firmy, bowiem odwracają się od nich natychmiast banki i kontrahenci. Po latach się okazuje, że te oskarżenia nie mają oparcia w faktach. Tak się kończą sytuacje, w których dominuje efekt medialny.
Proponuję mniej spektakularnych akcji, więcej mrówczej pracy. Mamy w naszym kraju do czynienia z dominacją socjotechniki nad merytoryczną działalnością oraz w wielu przypadkach nieudolnością służb państwowych.
Chociażby kolejne wypadki drogowe z udziałem członków rządu, brak koniecznych działań, które wydawały się niezbędne chociażby w przypadku zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza. To był ewidentny błąd, służby państwowe powinny natychmiast reagować po otrzymaniu wiarygodnych sygnałów o zagrożeniach. Z drugiej strony mamy spektakularną akcję panów w kominiarkach wykręcających ręce, wyposażoną w długą broń. To przypomina najgorsze okresy w historii naszego kraju.
Nie jestem tego taki pewien. Nie mam pewności, czy jesteśmy tak bogaci, żeby do zatrzymania posła wysyłać siedmiu czy ośmiu agentów? Żeby premier wchodził do Sejmu w asyście dziesięciu ochroniarzy? Tam gdzie ochrona jest faktycznie potrzebna, państwo wykazuje się nieudolnością i brakiem profesjonalizmu.