Jak wyjaśniała IAR Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska, świadczenia mają być wsparciem dla matek, które nie nabyły uprawnień do świadczenia z ZUS czy KRUS, bądź mają emeryturę niższą niż minimalna. Rząd chce wesprzeć takie matki, by w przyszłości nie borykały się chociażby z problemem ubóstwa - zaznaczyła minister.
Świadczenie będzie wypłacane także ojcom, którzy wychowali co najmniej czwórkę dzieci, w razie śmierci matki bądź porzucenia przez nią dzieci.
Emerytury "Mama 4+" mają być wypłacane od 1 marca.
Z "emerytur matczynych" może skorzystać blisko 86 tys. osób
Świadczenie będzie wypłacane po osiągnięciu przez matkę 60. roku życia (lub 65 lat przez ojca). W 2019 r. będzie wynosić 1100 zł (ta kwota podlega waloryzacji zgodnie ze wzrostem wysokości emerytury minimalnej), z tym, że jeśli dana osoba otrzymuje już emeryturę, ale niższą od minimalnego świadczenia, to otrzyma "wyrównanie" - aby łącznie dostawała rzeczone 1100 zł.
Co ważne, mówimy tu oczywiście o kwotach brutto. Świadczenie 1100 zł brutto to na rękę 934,60 zł.
Z szacunków rządu wynika, że z "emerytur matczynych" może skorzystać blisko 86 tys. osób, z czego 65 tys. dziś nie mają prawa do emerytury lub renty. O świadczenie trzeba będzie zawnioskować samemu do ZUS lub KRUS, nie będzie wypłacane automatycznie.
Na program „Mama 4+” w budżecie państwa na ten rok zarezerwowano ponad 800 milionów złotych.