Firmy nie chcą PPK? Znalazły sposób, by ich nie zakładać

Mocno rośnie liczba tworzonych przez firmy pracowniczych programów emerytalnych. Jeśli korzysta z nich przynajmniej 25 proc. załogi, taka firma nie będzie musiała zakładać dla swoich pracowników Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Zobacz wideo

Jak informuje "Rzeczpospolita", tylko od 4 października ub. r. do 15 lutego br. do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wpłynęły 254 wnioski o wpis pracowniczego programu emerytalnego tworzonego w danej firmie do specjalnego rejestru. Większość - po aż 161 wniosków - trafiło do UKNF już w 2019 r. 

To oznacza, że zainteresowanie PPE bardzo wzrosło. W całym 2018 r. ruszyło 206 nowych pracowniczych programów emerytalnych, w 2017 r. 48, a w 2016 r. zaledwie 23.

Co więcej, sporo firm wprowadza też zmiany w już istniejących PPE. Często chodzi tu o podniesienie składki dla pracownika do wysokości 3,5 proc. Tylko przez pierwsze półtora miesiąca 2019 r. do UKNF trafiły 34 takie wnioski.

Skąd takie nagłe zainteresowanie zakładaniem PPE albo podnoszeniem składek na nich? Wszystko wskazuje na to, że jest ono związane z rychłym startem Pracowniczych Planów Kapitałowych (największe firmy będą musiały otwierać wszystkim swoim pracownikom PPK już od 1 lipca br.). Ustawa o PPK mówi bowiem, że dana firma nie musi zakładać Pracowniczych Planów Kapitałowych jeśli prowadzi PPE, uczestniczy w nim przynajmniej co czwarty pracownik, a składka podstawowa (czyli ile pracodawca wpłaca miesięcznie na program emerytalny danego pracownika) wynosi minimum 3,5 proc. wynagrodzenia.

fragment ustawy o PPKfragment ustawy o PPK .

Pracownicze programy emerytalne mają nieco podobną konstrukcję do PPK - w tym sensie, że również są prowadzone we współpracy firmy np. z towarzystwem ubezpieczeniowym, i również pracodawca finansuje składki za pracownika (ten też może dokładać się do swojego PPE). Ba, wręcz PPK będą o tyle "mniej obciążające" dla pracodawcy, że będzie musiał wpłacać na nie minimum 1,5 proc. wynagrodzenia pracownika, tymczasem na PPE przynajmniej 3,5 proc. (aby nie trzeba było organizować także PPK w tej firmie). 

Powodem może być np. większy "luz" w PPE w ustalaniu strategii inwestycyjnej dla odkładanych środków. Dodatkowo, zaważać mogą kwestie finansowania składek. Po pierwsze - pracownik nie musi nic dokładać od siebie do PPE (w PPK przynajmniej 2 proc. pensji). Po drugie - pracodawca może maksymalnie wpłacać nawet 7 proc. pensji pracownika, w przypadku PPK tym szczytem hojności jest 4 proc. (te 3 p.proc. mogą mieć znaczenie, gdy firma chce przyciągać do siebie specjalistów). 

Jak komentuje dla "Rzeczpospolitej" Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, większa popularność PPE, nawet kosztem "ucieczki" z PPK, nie jest dla niego problemem. - Ważny jest efekt. A będzie nim więcej osób, które będą mieć dodatkowe oszczędności - mówi Marczuk.

Czytaj też: Jak wypisać się z PPK? Wzór deklaracji zaskakuje. "Będzie makabryczny problem praktyczny"