Minister Teresa Czerwińska "będzie próbowała dotrzeć do prezesa" w sprawie obietnic PiS

Teresa Czerwińska nie pojawiła się na konferencji poświęconej "Piątce Kaczyńskiego". Według nieoficjalnych informacji plan finansowania projektu powstał poza jej resortem. Czerwińska może teraz próbować dotrzeć do szefa PiS, by skłonić go do zracjonalizowania kosztów - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Zobacz wideo

We wtorek odbyła się konferencja poświęcona "Piątce Kaczyńskiego" - nowej ofercie programowej PiS, która zakłada m.in. wprowadzenie "trzynastek" dla emerytów, 500 plus na pierwsze dziecko i zwolnienie z PIT dla osób poniżej 26. roku życia.

Na prezentacji zabrakło jednak minister finansów Teresy Czerwińskiej. "Dziennik Gazeta Prawna" informuje, powołując się na źródła zbliżone do rządu, że szefowa resortu miała swoje powody. O konferencji miała dowiedzieć się dzień wcześniej. Ponieważ nikt jej nie uprzedził, nie mogła zweryfikować liczb podawanych przez polityków, źródeł finansowania obietnic PiS. 

Wiceminister na rowerze

Decyzja o tym, czy szefowa resortu finansów wystąpi przed dziennikarzami, była rozważana do ostatniej chwili. Ostatecznie do zaprezentowania finansowej strony tzw. "piątki Kaczyńskiego" oddelegowano wiceministra Leszka Skibę. Przedstawiciel resortu miał dotrzeć na spotkanie z mediami na rowerze, gdyż jego limuzyna utknęła w korkach.

Ministerstwo się dystansuje?

Według informacji "DGP" źródła finansowania obietnic PiS zostały opracowane poza resortem finansów. Sama minister ma się dystansować od pomysłu wprowadzenia zmian wymagających tak dużych wydatków. Według nieoficjalnych informacji szefowa finansów będzie teraz próbowała dotrzeć do Jarosława Kaczyńskiego, by przekonać go do konieczności zracjonalizowania kosztów.

Skąd pieniądze na obietnice PiS?

Podczas wtorkowej konferencji premier Mateusz Morawiecki, wskazując na źródła finansowania tzw. "piątki Kaczyńskiego", mówił m.in. o "sprawiedliwym opodatkowaniu zysków gigantów cyfrowych".

Czytaj też: PiS dorzuca nowe, hojne obietnice. Ekonomista: Zapadliśmy na grecką chorobę

Koszt wprowadzenia serii ustaw, które mają wejść w życie jeszcze przed wyborami, szacowany jest na 40 mld zł. Najwięcej w tej kwocie ma zostać przeznaczone na rozszerzenie programu 500 plus na pierwsze dziecko bez kryterium dochodowego (ok. 18,5 mld zł), ale ponad drugie tyle pochłoną wypłaty "trzynastek" dla emerytów i rencistów, obniżenie PIT do 0 proc. dla osób do 26. roku życia, obniżenie jednej ze stawki PIT z 18 do 17 proc. czy dopłaty do nierentownych kursów lokalnych przewoźników autobusowych. 

Zobacz wideo