Akcja, która ma skłonić brytyjskich polityków do pozostawienia Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej zatacza coraz szersze kręgi. Independent informuje, że pod petycją, która ma zatrzymać brexit podpisało się już 2,8 mln osób.
Istotna jest tu dynamika przyrostu - wczoraj mowa była bowiem o milionie, nocą, kiedy w Brukseli doszło do porozumienia, ilość podpisów wynosiła 2,5 mln. Wkrótce może przekroczyć 3 mln.
Rząd wielokrotnie powtarzał, że wyjście z Unii Europejskiej to 'wola ludu'. Musimy położyć kres temu twierdzeniu, pokazując siłę naszego wsparcia dla pozostanie w UE
- czytamy w dokumencie.
Czytaj też: To kiedy w końcu ten brexit? UE wcale nam nie pomogła. Wciąż tkwimy w chaosie [MOŻLIWE SCENARIUSZE]
Inicjatywa brytyjskich aktywistów może zakończyć się porażką. W 2016 roku pod podobną petycją uzbierano 3,7 mln podpisów. Ówczesny premier David Cameron stwierdził wówczas, że wynik referendum był jednoznaczny i o powtórnym głosowaniu nie może być mowy.
Teoretycznie petycja, pod którą podpisało się 100 tys. osób powinna stać się przedmiotem debaty parlamentarnej. Doświadczenia Theresy May dowodzą jednak, że parlamentarzyści nie chcą się zgodzić nawet na zaakceptowanie warunków brexitu uznając je za zbyt niekorzystne. Sama premier wyraźnie stwierdziła też podczas wczorajszej konferencji prasowej, że Brytyjczycy wyrazili swoją opinię trzy lata temu i ponowne pytanie ich o brexit byłoby błędem.
Nadzieję na pozostanie Wielkiej Brytanii w UE wyraził Donald Tusk, przewodniczący Komisji Europejskiej. Chciałby, by Brytyjczycy wzięli udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego i jeszcze raz rozważyli kwestię opuszczenia UE.
Podobnego zdania jest premier Luksemburga Xavier Bettel. Komentując zakończenie szczytu stwierdził, że najlepszym wyjściem z obecnej sytuacji byłoby drugie referendum i pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.