Ustawa frankowa do kosza? Już było blisko, ale projekt znów dostał czerwone światło

Po tym, gdy w lutym Komisja Finansów Publicznych w końcu przyjęła prezydencki projekt ustawy frankowej, wydawało się, że prace nad dokumentem w końcu ruszają z kopyta. Nic bardziej mylnego. Projekt znów dostał czerwone światło.
Zobacz wideo

Sprawa ustaw frankowych przypomina niekończącą się telenowelę. Prezydent Andrzej Duda stopniowo schodził z buńczucznych zapowiedzi z kampanii wyborczej w 2015 r. o przewalutowaniu kredytów walutowych po kursie ich zaciągnięcia, jego propozycja przewalutowania po "kursie sprawiedliwym" też okazała się niewypałem, a kolejny pomysł z sierpnia 2017 r. przez ponad półtora roku nie mógł "przejść" przez specjalną sejmową "podkomisję frankową".

Gdy więc w końcu w lutym - po apelach prezydenta i pomimo ostrzeżeń z ambasad Niemiec, Austrii, Hiszpanii i Portugalii (że właściciele banków mogą wystąpić z roszczeniami przeciwko Polsce w razie przyjęcia rozwiązań) - podkomisja, a potem Komisja Finansów Publicznych przyjęły projekt ustawy frankowej, w końcu wydawało się, że sprawy nabiorą tempa. Tak łatwo jednak nie będzie.

Dlaczego prace nad ustawą znowu utknęły, i nie zajmuje się nimi Sejm? Na temat przyczyn takiego stanu rzeczy można gdybać. "Rzeczpospolita" sugeruje, że może chodzić np. o polityczne przepychanki między Kancelarią Prezydenta a PiS. Poza tym wsparcie frankowiczów nie sprawi, że ci pokochają PiS i Dudę (wsparcie byłoby i tak symboliczne wobec tego, co było im obiecywane), a przy okazji takim ruchem PiS nadepnie na odcisk mocnemu lobby bankowemu, i może sprowadzić gniew części obywateli. Jak pokazuje niedawne badanie Ośrodka Kantar Public na zlecenie Instytutu Jagiellońskiego, 68 proc. Polaków jest przeciwnych ustawowej pomocy frankowiczom (choć według mnie ten odsetek byłby nieco niższy, gdyby dokładnie wytłumaczono, na czym polega problem kredytobiorców frankowych, i co jest proponowane w ustawie frankowej).

Jak dodaje "Rzeczpospolita", prawnicy podejrzewają także, że część projektu ustawy może zostać zakwalifikowana jako pomoc państwa dla niektórych banków, a to wymaga notyfikacji Komisji Europejskiej. 

O co chodzi w ustawie "frankowej"?

Najnowsza wersja ustawy frankowej zakłada m.in. utworzenie Funduszu Restrukturyzacyjnego, do którego banki najpierw byłyby zmuszone wpłacać pieniądze, a potem mogłyby je odzyskać, gdyby przewalutowywały kredyty "frankowe" na złote (miałoby to zachęcać banki do podejmowania rozmów z klientami). Prezydent proponował też zmiany w tzw. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, zakładające możliwość otrzymania przez kredytobiorcę nieoprocentowanej pożyczki nawet na 12 lat na spłatę kredytu po sprzedaży mieszkania (to problem wielu frankowiczów - ich zadłużenie w przeliczeniu na złote bywa nadal znacznie wyższe od wartości mieszkania, a to uniemożliwia jego sprzedaż).

Związek Banków Polskich stoi na stanowisku, że prace nad ustawą powinny być zawężone wyłącznie do kwestii zmian w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

Zobacz wideo
Więcej o: