Grzegorz Schetyna ma swoje 500 plus. KO obiecuje pensje wyższe nawet o 7,4 tys. zł rocznie

Grzegorz Schetyna zaprezentował w sobotę najważniejsze punkty programu Koalicji Obywatelskiej na jesienne wybory parlamentarne. Podczas Forum Programowego lider PO obiecał Polakom wyższe pensje i niższe podatki. Według wyliczeń autorów programu na skutek tych propozycji pensje najmniej zarabiających miałyby wzrosnąć o ponad 7 tys. złotych rocznie.
Zobacz wideo

Wyższe płace Polaków to jeden z gospodarczych pomysłów, który wszedł w skład tak zwanej "szóstki Schetyny". - Czas na wyższe płace Polaków, ci którzy zarabiają mniej niż 4,5 tys. zł brutto, dostaną dodatkowo premię za aktywność - obiecywał lider Platformy Obywatelskiej. Najciekawiej brzmi właśnie ów postulat tzw. premii za aktywność. Dlaczego akurat 4,5 tys. złotych? Za programem gospodarczym KO stoi m.in dr Andrzej Rzońca, były członek RPP, a dziś główny ekonomista PO i wykładowca SGH. Poprosiliśmy go o podanie szczegółów tej obietnicy. W dokumentach programowych KO zapisano, że z "premii za aktywność" miałby skorzystać każdy, kto pracuje na umowie o pracę i zarabia mniej niż dwukrotność płacy minimalnej. Stąd właśnie wzięła się granica  4,5 tys. zł.

 Koalicja Obywatelska proponuje swoje 500 plus dla najmniej zarabiających?

Premii w wysokości 500 złotych miesięcznie dla najmniej zarabiających nie należy mylić z programem 500 plus Prawa i Sprawiedliwości, który polega na wspieraniu rodzin z dziećmi. Koalicja Obywatelska chce promować pracę i aktywność zawodową. 

Z dokumentów programowych KO wynika, że tylko osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie mogłyby liczyć na "dodatkowe wsparcie w wysokości 500 zł miesięcznie". Miałoby to sprawić, że "dochód netto tych osób, czyli wysokość wynagrodzenia na rękę, w praktyce pokrywałaby z obecną płacą brutto, czyli tym, co widzą na pasku".

Jak w praktyce miałaby wyglądać wypłata tych pieniędzy? Tego jeszcze do końca nie wiadomo, ale są dwa warianty. Pierwszy zakłada wypłatę pieniędzy ze strony państwa, drugi opiera się na skutkach związanych ze zmniejszaniem, wraz ze wzrostem wynagrodzenia, kwoty wolnej od podatku, obejmującej nie tylko PIT, ale też część składek na ubezpieczenie społeczne.

Gorzej zarabiająca połowa Polaków zyska na programie od blisko 4200 zł do niemal 7400 zł rocznie

- obiecuje Koalicja Obywatelska.

Autorzy tego pomysłu, czyli m.in. Andrzej Rzońca podpierają swoje obietnice wyliczeniami, które zaprezentowano w poniższej tabelce. Brak jednak informacji o tym, jakim obciążeniem dla budżetu państwa były taki program. Brak też źródeł finansowania.

Fragment programu Koalicji ObywatelskiejFragment programu Koalicji Obywatelskiej źródło: KO

500 plus Schetyny to element większej układanki. Platforma obiecuje niższy ZUS i PIT

Premia finansowa dla pracujących jest tylko jednym z elementów całej układanki. - Celem programu jest wzrost zarobków Polek i Polaków do poziomu wynagrodzeń we Włoszech w ciągu 10 lat - napisano w dokumencie programowym. W kieszeniach Polaków miałoby zostać więcej pieniędzy także dzięki obniżce podatków i składek.

Koalicja Obywatelska obiecuje, że łącznie obciążenia związane z PIT, ZUS i składką na NFZ nie będą przekraczały 35 procent zarobków Polaków. Według KO dziś ten poziom wynosi około 50 proc. Jednocześnie propozycja ta przewiduje, że nie będzie obniżki składek na NFZ i składki emerytalnej, co ma zagwarantować nakłady na ochronę zdrowia oraz przyszłe emerytury. Propozycja zakłada jednak całkowitą likwidację składek ZUS i NFZ dla osób do 25 lat, które zdecydują się na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. To właśnie w wyniku tych wszystkich propozycji miałoby wyraźnie zostać zmniejszone opodatkowanie pracy. W tym punkcie programu także nie wskazano, skąd KO weźmie pieniądze, żeby zasypać ewentualną dziurę w finansach publicznych i jakie miałyby być źródła finansowania programu.

Program Koalicji ObywatelskiejProgram Koalicji Obywatelskiej źródło: KO

Co z płacą minimalną?

KO chce też zmienić zasady gry dotyczące płacy minimalnej. Ta od lat ustalana jest ustawowo przez rząd, zazwyczaj w porozumieniu z pracodawcami i związkowcami. Koalicja Obywatelska proponuje wprowadzenie automatycznego mechanizmu, zgodnie z którym politycy nie mieliby praktycznie nic do powiedzenia jeśli chodzi o poziom minimalnego wynagrodzenia. Pomysł zakłada, że pensja minimalna powinna wynosić zawsze 50 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce. To oznaczałoby, że wzrost średniej pensji w całej gospodarce oznaczałby podwyżkę pensji minimalnej i odwrotnie.