We wtorek minister finansów Bułgarii potwierdził, że z bazy danych Krajowej Agencji Przychodów (NAP) wyciekło ok. 3 proc. danych, wśród nich znalazły się nie tylko imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, czy numery identyfikacyjne, ale też informacje podatkowo-ubezpieczeniowe. Minister zapewnił też, że nie ma niebezpieczeństwa dla pracy urzędu podatkowego i dalszego ściągania należnych podatków.
Aresztowany dwudziestoletni mieszkaniec Sofii mógł znaleźć się w posiadaniu danych osobowych i finansowych niemal wszystkich mieszkańców Bułgarii. Mężczyzna podejrzewany o atak hakerski jest pracownikiem firmy zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym. Jego zadaniem było testowanie systemów komputerowych i poszukiwanie ewentualnych luk w zabezpieczeniach w celu zapobiegania atakom.
Yavor Kolev, szef wydziału policji specjalizującego się cyberprzestępczością powiedział, że śledztwo w tej sprawie jest w początkowym stadium. Istnieje prawdopodobieństwo, że oprócz dwudziestolatka w przeprowadzeniu ataku na serwery brały udział też inne osoby.