500 plus i "trzynastka" emerytów "pudrują" rzeczywistość? Polacy mają coraz mniej pieniędzy

Polacy mają coraz mniej pieniędzy - przeciętny przychód rozporządzalny rośnie wolniej, podobnie jak dynamika płac. Gdyby nie 500 Plus i "trzynastka" dla emerytów, wielu odczułoby zmiany boleśniej. Ekonomiści przypominają też, że według danych GUS zwiększył się poziom skrajnego ubóstwa.
Zobacz wideo

Rafał Benecki, główny ekonomista banku ING, cytowany przez Business Insider, wylicza, że realne tempo dochodów Polaków, czyli takie, które uwzględnia poziom inflacji, "pogorszyło się w drugim kwartale 2019 roku o ok. 1,8 punktu procentowego".

Dochody pudrowane przez transfery socjalne

Wystarczy jednak do szacowanych dochodów włączyć zarówno 500 plus jak i "trzynastkę" dla emerytów, by tempo dochodów gospodarstw domowych rosło 1,3 punktu procentowego w drugim kwartale.

W efekcie tempo wzrostu tych dochodów w ujęciu realnym wraca do poziomu z 2016 roku, a więc okresu kiedy inflacja była ujemna

- zaznacza Rafał Benecki.

Spada dynamika wzrostu przeciętnego dochodu rozporządzalnego na osobę w rodzinie (suma bieżących dochodów gospodarstwa domowego ze wszystkich źródeł pomniejszona o zaliczki na podatek dochodowy, podatki oraz o składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne). W roku 2017 urósł on 6,3 proc., a w 2018 zwiększył się jedynie o 4,3 proc. Oznacza to spadek dynamiki wzrostu o ok. 30 proc. 

Średni dochód rozporządzalny na osobę za rok 2018 wyniósł 1693 zł, ale dla poszczególnych grup społecznych jest nieco inny: dla rencistów wynosi 1355 zł, dla emerytów 1733 zł, dla pracujących na własny rachunek 2012 zł, a rolników 1579 zł. 

Czytaj też: 500 plus przez inflację to nie jest już 500. Policzyliśmy, ile naprawdę jest warte

Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych ocenia z kolei, że wpływ na statystykę obniżającą wzrost przeciętnego średniego dochodu rozporządzalnego na jednego Polaka ma też odejście części kobiet z rynku pracy. "500 Plus" w niektórych wypadkach jest bowiem zmniejszonej aktywności zawodowej. 

Ceny rosną najszybciej od 2012 r.

Dynamika dochodu spadła, ale rośnie inflacja. Według oficjalnych danych GUS ceny wzrosły w lipcu o 2,9 proc. rok do roku - podał GUS. To wyraźne przyspieszenie po czerwcu, kiedy inflacja wyniosła 2,6 proc., a także mocne zaskoczenie dla ekonomistów, których większość spodziewała się niższego odczytu.

W ujęciu miesięcznym, czyli w porównaniu do czerwca 2019, żywność zdrożała o 0,3 proc. - to "historyczny, lipcowy rekord" - pisze mBank Research w komentarzu do danych. W skali czterech lat żywność podrożała już o 15 proc., tylko przez ostatni rok - o 7 proc.

To, czym powinniśmy przejmować się bardziej, to właśnie coraz droższe ceny usług widoczne w raporcie GUS za czerwiec - np. lekarskich, kosmetycznych czy opieki społecznej (wzrost o 4,8 proc. rok do roku). Eksperci i analitycy podkreślają bowiem, że np. bardzo drogie warzywa to efekt suszy, a wzrosty cen będą wyhamowywać. Także ceny innych produktów bardzo często się zmieniają, m.in. w związku z sytuacją w rolnictwie, pogody, surowców itd. Niestety wszystko wskazuje na to, że tendencja dotycząca cen usług będzie się utrzymywała.

"W warunkach utrzymującej się dobrej koniunktury konsumenckiej firmy mają większe możliwości przerzucenia wyższych kosztów na konsumentów" - ocenia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.