PiS obiecał 4000 zł płacy minimalnej. Kuczyński: Masowe bankructwo małych firm i wyższe ceny nie tylko w sklepach

Łukasz Kijek
Zupełnie nieodpowiedzialne jest proponowanie 4 tys. złotych płacy minimalnej w 2023 roku - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl analityk Piotr Kuczyński. Według niego ta propozycja sprawi, że masowo będą bankrutowały małe firmy, zwiększy się szara strefa, wzrosną ceny nie tylko w sklepach, ale także na rynku mieszkaniowym.

Łukasz Kijek, redaktor naczelny Next.gazeta.pl: Wygląda na to, że dzisiaj nikt nie da nam tyle, ile obiecają nam politycy?

Piotr Kuczyński, analityk: Niestety, sprawdza się to przed  czym ostrzegałem rok wcześniej. PiS pokazał partiom drogę i teraz wszystkie programy wyborcze opierają się na prezentach dla elektoratu. W stosunku do programu PO-KO mam wiele uwag, bo według mnie jest miejscami niebezpieczny dla gospodarki, ale prawdziwie groźny jest program PiS.

Dlaczego? PiS właśnie obiecał podwójną "trzynastkę" i 4 tys. zł pensji minimalnej. Dlaczego ten program jest prawdziwie groźny?

Obiecane w nim pieniądze musiałyby rozsadzić gospodarkę. Oczywiście gdyby został zrealizowany, a nie wierzę, że tak się stanie, nawet jeśli PiS utworzy rząd po wyborach.

Zupełnie nieodpowiedzialne jest obiecywanie minimalnej płacy na koniec 2020 w wysokości 3 tys. i 4 tys. w 2023 roku. Oznacza to podniesienie tej płacy o blisko 80 proc. do końca 2023 r. Oczywiście zapłaci za to nie budżet, tylko przedsiębiorcy. Wszystko to, w sytuacji kiedy płace obecnie rosną o ok. 7 proc., a w kolejnych latach gospodarka spowolni. 

>>> "PiS pokazało drogę do wygrania wyborów: emocje i kieszeń". Zobacz nasz materiał wideo:

Zobacz wideo

1,5 mln ludzi otrzymujących dziś minimalne wynagrodzenie miałoby zarabiać znacznie więcej według rządu. Dlaczego to rozsadzi gospodarkę?  

Tak wysokie podniesienie płacy minimalnej doprowadzi do kilku fatalnych dla gospodarki procesów. Po pierwsze wzrośnie znacznie szara strefa. Po drugie małe firmy będą masowo bankrutowały, bo dla nich płace są głównym składnikiem kosztów. Po trzecie część z nich przerzuci koszty na konsumentów, czym znacznie podniesie inflację. Po czwarte koszty pracy uderzą w budownictwo mieszkaniowe. Będzie się budowało mniej i drożej.

Efektem będzie znaczne spowolnienie gospodarki, zwiększenie bezrobocia, zmniejszenie wpływów do budżetu państwa, a co za tym idzie zmniejszenie transferów socjalnych lub znaczne zwiększenie zadłużenia, a co za tym idzie znaczne osłabienie złotego, które dodatkowo zwiększy inflację. Zmniejszy się konkurencyjność gospodarki (nieco łagodzony proces przez osłabienie złotego).

Czytaj więcej: Mateusz Morawiecki na konwencji PiS zapowiada fundusz stu obwodnic, a Beata Szydło nowy zawód

A podniesienie płacy minimalnej nie może być dobrą stymulacją gospodarki? Więcej pieniędzy w kieszeniach, zwiększone wydatki, większe wpływy do budżetu?

Powszechnie twierdzi się, że więcej pieniędzy w kieszeniach ludzi rozkręci gospodarkę. Jednak wcale nie będzie ich więcej. Szara strefa, bezrobocie i inflacja na to nie pozwolą.

A pieniądze na kolejne "trzynastki"? To może kosztować grubo ponad 20 mld złotych rocznie.

Na tym tle obiecywana na 2021 rok 13. i 14. emerytura to już klasyczne gruszki na wierzbie. Po pierwsze zwalniająca gospodarka na takie prezenty nie pozwoli. Po drugie, gdyby nawet pozwoliła, to dla emerytów najważniejsza jest ochrona zdrowia i to w tym obszarze należałoby gwałtownie podnieść wydatki.