Jak nie budować okrętów? Zapytajcie MON-u. Przepłacony o 600 mln zł "Ślązak" ukończony po 18 latach

"Ślązak" miał być przyszłością naszej floty i chlubą polskiej marynarki wojennej. I byłby - gdyby został zbudowany 15 lat temu zgodnie z pierwotnym projektem. Ostatecznie, budowana przez 18 lat wielozadaniowa korweta okazała się raptem patrolowcem, i to przepłaconym o 600 mln zł.
Zobacz wideo

"Ślązak", który wcześniej miał być "Gawronem" został nareszcie ukończony. Prace trwające 18 lat kosztowały łącznie 1,2 mld zł. Okręt miał być nowoczesną, wielozadaniową korwetą o dużej sile rażenia, ale został patrolowcem. Mógł zatem kosztować trochę ponad połowę pieniędzy, które pochłonął.

Wbrew zapowiedziom polityków, zapoczątkowany w 2001 r. projekt na niemieckiej licencji dla okrętów serii MEKO upadł 11 lat później. Co więcej, korwet miało być siedem, ale szybko okazało się, że zbudowanie choćby jednej jest karkołomnym finansowo zadaniem. Prace nad "Ślązakiem" przeciągały się, a latami właściwie stały z powodu prowadzenia budowy "metodą beznakładową". Skutek? MON po prostu nie płaciło Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni.

"Ślązak" ukończony. Po 18 latach wielu odetchnie z ulgą

Ostatecznie w 2018 r., 17 lat po tym jak ruszyły prace nad projektem, doszło do pierwszego próbnego wodowania "Ślązaka". Od stycznia okręt przechodził testy zdawczo-odbiorcze. Choć pływać miał "już" w 2016 r., nasza flota finalnie otrzyma go do użytku 8 listopada 2019 r. Choć nie będzie supernowoczesną i zabójczo groźną korwetą, a słabo uzbrojonym okrętem patrolowym.

To bardzo kosztowna inwestycja, ale nie dlatego, że to bardzo zaawansowany okręt. Budowa trwała kilkanaście lat i to ewenement w NATO i m.in. dlatego takie to drogie. Dobrze jednak, że to się wreszcie kończy. Stocznia odetchnie, a marynarze się ucieszą, bo są w takiej sytuacji, że ucieszą się ze wszystkiego, co pływa i nie ma 50 lat

- skomentował Mariusz Cielma, ekspert wojskowy i naczelny branżowego magazynu "Nowa Technika Wojskowa”, cytowany przez serwis Money.pl.

Polska armia wciąż używa radzieckich czołgów

Kwestia modernizacji armii i tempa jej przeprowadzania to dość obszerny temat, który w polskiej obronności ma swoją tradycję. Najlepszym przykładem są czołgi T-72, które choć wprowadzone do użytku przez ZSRR w latach 70., nadal służą w naszym wojsku. Co więcej, pod koniec lipca minister obrony Mariusz Błaszczak poinformował, że rząd zdecydował się na ich modernizację. Podpisano nawet 6-letni kontrakt z Zakładami Mechanicznymi Bumar Łabędy w Gliwicach, które za sumę 1,75 mld zł mają doprowadzić radzieckie maszyny do porządku. Obok czołgów PT-91 oraz Leopardów, naprawione i zmodernizowane T-72 mają stanowić najważniejszy element polskich wojsk pancernych.