"Rz": Marian Banaś poda się do dymisji, chroniąc syna przed służbami? "To już otwarta wojna"

Marian Banaś, obecny szef NIK, w czwartek został wezwany przez PiS do dymisji. Szef Najwyższej Izby Kontroli oświadczył, że rezygnować nie zamierza, ponownie podkreślając, że jest niewinny. Tymczasem "Rzeczpospolita" dotarła do kulis czwartkowej rozmowy, którą odbyli szef NIK i Jarosław Kaczyński. Miał zostać poruszony temat syna Banasia.

W czwartek Jarosław Kaczyński, szef PiS, zażądał, by Marian Banaś, obecny szef NIK, ustąpił ze stanowiska. Dzień później premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że jeżeli kierujący Izbą sam nie odejdzie, rząd wdroży "plan B".

>>> Zobacz także: Senator Jan Maria Jackowski nie kryje, że wokół sprawy Mariana Banasia pojawia się coraz więcej znaków zapytania

Zobacz wideo

"Plan B" polega na uderzeniu w syna Banasia?

Według medialnych spekulacji miałoby być nim przyjęcie ustawy umożliwiającej odwołanie Banasia ze stanowiska, albo wprowadzenie takich zapisów do konstytucji. "Rzeczpospolita" donosi jednak, że obóz Prawa i Sprawiedliwości ma jeszcze jeden argument, którym chce skłonić szefa NIK do posłuszeństwa.

Chodzi o spółki i fundację prowadzone przez syna Mariana Banasia. Miałyby być one zarejestrowane w tej samej kamienicy, w której mieścił się hotel na godziny. To właśnie kwestia zainteresowania służb Banasiem juniorem miała zająć sporą część rozmowy, w której uczestniczyli szef NIK, Kaczyński i Kamiński - minister spraw wewnętrznych.

Nie tylko hotel na godziny

19 listopada NIP i regon fundacji syna Banasia zostały wykreślone z ewidencji. Nastąpiło to na wniosek Ministerstwa Finansów, które fundację nadzoruje ze względu na profil jej działalności. Nie wiadomo oczywiście, czy sprawa ma jakikolwiek związek z naciskami na Banasia. Jeden z polityków PiS komentując działania służb i organów państwa w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznał jednak, że "to już otwarta wojna".

Czytaj też: Byli urzędnicy Ministerstwa Finansów staną przed sądem. "Kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą"

Jak już pisaliśmy w kamienicy należącej do Marian Banasia przed laty mieściło się m.in. centrum konferencyjno-hotelowe. Na wyposażenie obiektu dofinansowanie dostała spółka należąca do syna Mariana Banasia. Zakupiono m.in. łóżka, stolik kelnerski, cukiernice czy popielniczki. 

CBA zawiadamia prokuraturę

Marian Banaś był prześwietlany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne od kwietnia 2019 roku, gdy był jeszcze wiceministrem finansów i szefem Krajowej Administracji Skarbowej. Kontrola nie zakończyła się nawet, gdy został ministrem finansów, a później szefem Najwyższej Izby Kontroli. W "Superwizjerze" TVN pokazano materiał, w którym po raz pierwszy pojawiły się poważne zastrzeżenia co do majątku Banasia, później podobnych, medialnych doniesień było kilka, m.in. na temat jego otoczenia.

Marian Banaś zapewnia, że działał zgodnie z prawem. Złożył pozew cywilny przeciwko telewizji TVN i autorowi materiału, w którym domaga się przeprosin, sprostowania i zapłaty stosownej kwoty na cel społeczny.

Zarówno CBA jak i Generalny Inspektor Informacji Finansowej złożyli doniesienia na Mariana Banasia do prokuratury. Ten "kategorycznie zaprzeczył zarzutom".

Więcej o: