Jakub Banaś, syn Mariana Banasia, prezesa NIK, wokół którego toczyło się do niedawna postępowanie wyjaśniające z udziałem CBA, zakończył pracę w Banku Pekao. "Oświadczam, że zakończyłem pracę w banku Pekao S.A." - pisze w oświadczeniu, do którego dotarł "Dziennik Gazeta Prawna". Jak donosi gazeta, Jakub Banaś podkreśla, że jego decyzja ma "charakter w pełni suwerenny" i prosi, by nie łączyć jego osoby oraz decyzji w związku z doniesieniami medialnymi na temat banku.
W Banku miałem okazję z sukcesem zrealizować projekty o charakterze strategicznym, które wykorzystywały moje kwalifikacje i pozwoliły mi uzyskać dodatkowe doświadczenie
- podał w oświadczeniu Jakub Banaś, cytowany przez dziennik.
Jak donosił Onet, Jakub Banaś miał być wezwany przez jednego z dyrektorów Banku Pekao w celu przedstawienia mu ultimatum. "Usłyszał propozycję nie do odrzucenia. Albo się zwolni sam, albo zostanie wyrzucony. Wybrał to pierwsze. Odszedł ze skutkiem natychmiastowym" - podał Onet, powołując się na swojego informatora w Banku Pekao. Serwis, bazując na swoich źródłach, których nie ujawnia, uważa, że odejście Jakuba Banasia jest pokłosiem zamieszania medialnego, które pojawiło się wcześniej wokół prezesa NIK Mariana Banasia, który jak dotąd i pomimo niejasności po dochodzeniu CBA wciąż nie podał się do dymisji.
29 listopada Marian Banaś miał przekazać swoją rezygnację ze stanowiska prezesa NIK na ręce marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Nie zrobił tego jednak drogą oficjalną z udziałem kancelarii. Oficjalnie więc do dymisji nie doszło. O sprawie donosił "Dziennik Gazeta Prawna", który dotarł do dokumentu. Pismo miało wrócić do Mariana Banasia z sugestią poprawek oraz prośbą o wyznaczenie swojego następcy. Dotychczas prezes NIK nie sformalizował swojej dymisji. Co więcej, NIK opublikował oświadczenie, w którym potwierdził, że Marian Banaś nie ma zamiaru ustępować ze stanowiska.