Czy można donieść fiskusowi na samego siebie? Czytelnik "Dziennika Gazety Prawnej" przekonał się na własnej skórze, że jest to możliwe.
Wyraził on tzw. czynny żal. To przyznanie się do winy, błędu w rozliczeniu, które możemy wysłać do urzędu skarbowego. Ważne, by zrobić to zanim urzędnicy sami zorientują się, że uiściliśmy jakąś należność w nieodpowiedniej kwocie lub zapomnieliśmy o wpłacie w ogóle.
>>> Zobacz także: Zbliżające się święta będą najdroższe od dekady. Ceny żywności jeszcze nigdy tak nie drenowały kieszeni Polaków
Mężczyzna do komunikacji z urzędem wykorzystał elektroniczną skrzynkę ePUAP. I... został ukarany. Dlaczego? Ministerstwo Finansów potwierdza, że czynny żal można złożyć wyłącznie na papierze, ewentualnie ustnie, ale urzędnik musi spisać nasze zeznanie do protokołu. Czynny żal złożony przez sieć w ogóle nie działa.
Pismo wysłane przez internet może być potraktowane jako... donos. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wyrażenie czynnego żalu "uważa się za bezskuteczne, jeżeli organ posiada już udokumentowaną wiadomość o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia skarbowego". Oznacza to, że przyznanie się do winy za pośrednictwem internetu odbiera możliwość skorzystania z "papierowej" drogi. Urzędnicy nie mogą odstąpić od ukarania, jeśli wiedzą już o nieprawidłowości.
Z instytucji czynnego żalu może skorzystać każdy, kto naruszył przepisy podatkowe, popełnił wykroczenie lub przestępstwo skarbowe. Zawiadamiający musi ujawnić wszystkie okoliczności swojego działania, wskazać współwinnych, uiścić powstałe w wyniku naruszenia prawa uszczuplenie budżetu państwa.
Czytaj też: Nie zapłaciłeś mandatu? Możliwe, że się przedawnił. Urząd nie nadąża, bo ponaglenia wypisywane są ręcznie
Ministerstwo Finansów zaleca, by przed wysłaniem czynnego żalu do urzędu skarbowego upewnić się, czy wymaga on użycia w tym celu formularza. Dla poszczególnych urzędów mogą być one różne.