Pogłoski o waloryzacji 500 plus i przemianowania świadczenia na 600 plus pojawiły się kilka tygodni temu. Pomysł ten nie spodobał się opinii publicznej, gdyż 55 proc. Polaków opowiedziało się przeciwko temu. Jak wskazuje raport przygotowany przez money.pl, waloryzacja, którą objęte są chociażby emerytury i renty, miałaby racje bytu w przypadku 500 plus, bo realna wartość świadczenia jest o kilkadziesiąt złotych niższa. W przyszłości sytuacja może ulec pogorszeniu.
Skalę dewaloryzacji świadczenia uświadamia porównanie koszyków zakupowych z 2016 i 2020 roku. W ciągu czterech lata rosnące ceny produktów zjadły ze świadczenia prawie 50 zł. Trzymając się ścisłej nomenklatury, program powinien nazywać się obecnie "456 plus". W artykule zwrócono również uwagę na fakt, że świadczenie ma inną realną wartość w poszczególnych województwach. Najlepiej mają mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego, gdzie za 500 plus z 2016 roku można zrobić zakupy warte 463 zł 83 gr. Najgorzej jest natomiast w województwie wielkopolskim - 451 zł 19 gr.
Spadek realnej wartości 500 plus na przestrzeni czterech lat jest zauważalny. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, że ten niekorzystny trend miałby ulec zmianie. Jak przewidują eksperci, za 10 lat świadczenie warte będzie mniej niż 400 zł. W związku z tym coraz bardziej realna staje się wizja wprowadzenia waloryzacji świadczenia. Takiej możliwości nie wyklucza wiceminister rodziny, Stanisław Szwed. - Jeśli chodzi o możliwość wyższych środków w budżecie na 500 plus, to nie można tego wykluczyć. Trzeba być cierpliwym - mówił w styczniu wiceszef resortu.
Waloryzacja jest jednak ryzykowana, gdyż wiązać się będzie z kolejnym obciążeniem dla budżetu. W 2020 roku, po przyznaniu go również na pierwsze dziecko bez kryterium finansowego, świadczenie kosztować będzie już 41,2 mld zł