"Tarcza nie starcza". Przedsiębiorcy z zagrożonych branż apelują o 80 proc. dopłat do pensji

Robert Kędzierski
Tarcza antykryzysowa, nad którą pracuje rząd, przedsiębiorcom działającym w branżach najbardziej narażonych na kryzys, nie wydaje się wystarczające. Przedstawiciele firm turystycznych, targowych, autokarowych apelują do premiera Mateusza Morawieckiego o zdecydowanie dalej idącą pomoc. "Trwa walka o przeżycie. Rzucono nam koło ratunkowe, które jest kołem betonowym" - argumentują.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki na kilku konferencjach prasowych przedstawił w zeszłym tygodniu zarys tzw. tarczy antykryzysowej. Pakiet pomocowy, który wedle szefa rządu jest wart 212 mld zł, skierowany jest przede wszystkim do przedsiębiorców. Po przyjęciu odpowiednich ustaw będą oni mogli np. uzyskać dopłaty do pensji pracowników w wysokości 40 proc., mają też mieć możliwość łatwego zawieszania składek na ZUS czy odraczania zobowiązań podatkowych.

Przedstawiciele branż zagrożonych kryzysem apelują o większą pomoc. "Tarcza nie starcza"

Pomoc rządu skierowana jest do wszystkich przedsiębiorców. Część z nich twierdzi jednak, że działania rządu powinny być bardziej zdecydowane.

Bartosz Bieszyński, koordynator zespołu, który skierował apel do premiera, w rozmowie z next.gazeta.pl wyjaśnia, że przedsiębiorcy domagają się od rządu absolutnego minimum.

Nie chcemy, by rząd oddawał nam utracone zyski, marże. Jedyne, o co prosimy to kroplówka, która pozwoli nam przetrwać i ochronić miejsca pracy. Działania rządu potrzebne są dziś - tak jak w Niemczech, gdzie tamtejszy rząd zdecydował się uruchomić mechanizmy pomocowe od wtorku, zapowiadając, że będzie rozliczał prawidłowość przyznanych firmom dotacji "w biegu"

- stwierdził.

Grupa przedsiębiorców, którzy podzielają ten pogląd, przystąpiła do akcji "Tarcza nie starcza". Przedstawiciele firm zagrożonych na nagraniu umieszczonym w sieci wyjaśniają, w jak szczególnej sytuacji się znaleźli.

Trwa walka o przeżycie. Rzucono nam koło ratunkowe, które jest kołem betonowym" - argumentują. To jest odroczenie egzekucji. Jeżeli nie nadejdzie pomoc, to około pół miliona ludzi zostanie bez pracy, bez źródła utrzymania.

- stwierdził w apelu wystosowanym do premiera Paweł Montewka specjalizujący się w budowie stoisk targowych.

Nasza branża, branża autokarowa została zabita doszczętnie, jej nie ma. 50 proc. członków naszego stowarzyszenia chce ogłaszać 30 marca upadłość

- wyjaśnił Rafał Jańczkuk z Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych.

Sytuacja jest dramatyczna. 90 proc. hoteli nie funkcjonuje, wygasiło swoją działalność operacyjną. Tu jest zatrudnionych ponad milion osób. Niedługo może się wydarzyć, że ten milion stanie w kolejki po zasiłki.

- obawia się Marcin Mączyński, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Przedstawiciele innych branż, np. turystycznej, wyjaśniają, że wiele firm ma zamówienia anulowane aż do sierpnia. - Potrzebujemy wsparcia rządu, wsparcia parlamentu do tego, żeby przygotować odpowiednie ustawy, które pozwolą naszej branży przetrwać - wyjaśnia Dariusz Andrian, prezes Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR.

Firmy zagrożone bankructwem potrzebują większej pomocy rządu

Bartosz Bieszyński, koordynator zespołu, który skierował apel do premiera, wylicza jakiej pomocy oczekują firmy szczególnie zagrożone bankructwem. Pierwszym postulatem jest umożliwienie dostępu do tanich kredytów. Czas kredytowania powinien wynosić minimum trzy lata, a spłata zobowiązań powinna się rozpocząć po co najmniej pół roku od zaciągnięcia kredytu. Bieszyński postuluje też, by zobowiązania wynikające z podatków VAT, PIT, CIT oraz składem na ZUS zostały poddane abolicji.

Kolejna propozycja przedstawicieli branż zagrożonych bankructwem  to większe, niż proponuje rząd, dopłaty do pensji. Powinny sięgnąć 80 proc. pensji minimalnej i objąć również jednoosobowe firmy - np. przewodników. Wsparcie powinno trwać pół roku.

Przedsiębiorcy postulują też inne rozwiązania takie jak stworzenie funduszu zapomogowego, zawieszenie split payment, przyspieszenie zwrotów VAT etc.

Więcej o:
Komentarze (85)
"Tarcza nie starcza". Przedsiębiorcy z zagrożonych branż apelują o 80 proc. dopłat do pensji
Zaloguj się
  • digital_dictator

    Oceniono 12 razy 10

    jak połowa gospodarki nie pracuje to nie ma mozliwosci, zeby wszyscy zachowali obecny poziom konsumpcji. Pieniadze to tylko papier dodrukowywanie nic nie da. Jak sie dóbr nie wytwarza, nie mozna ich konsumowac.

  • norman67

    Oceniono 12 razy 6

    500+ stop, 13 emerytura stop, F 35 i Patriot stop, TVPiS stop i są pieniądze dla firm.

  • ubrana_prawda

    Oceniono 15 razy 5

    Trudno panowie i panie przedsiębiorcy. Trzeba będzie sprzedać te wszystkie Porsche Cayenne, Jaguary, odstawić studentki-utrzymanki, nie jechać na Kajmany, opylić apartamenty w Tosaknii, odstawić kokę i zacząć żyć na trochę niższej stopie. Takie mamy klimat. Koronawirus nie wybiera.

  • raz1dwa2trzy3

    Oceniono 3 razy 3

    Państwo PIS nie ma pieniędzy
    Miałoby, gdyby nie wirus. I to niebezpiecznie gromadzonych pieniędzy, bo z bieżących spływów, a nie ze skumulowania środków.
    Skumulowane środki "przez tych, co ostatnie 8 lat...", zostały wydane na kiełbasę wyborczą.
    Dalej się będzie płacić tym, którzy swój sposób na życie, powiązali z planem utrzymywania się na koszt państwa, czyli innych podatników. W zamian jedynie oferując wierne trwanie przy PISie, głosując, popierając, a jak partia zażąda - walcząc za PIS przeciw innym obywatelom.
    Módlmy się, żeby tzw. pomocy nie uzależniono od tego, że otrzyma się ją wtedy, gdy się dołączy do grupy kloszardów.

  • defaultus3r

    Oceniono 7 razy 3

    Roszczeniowość Polaków poraża. Wolnych dni dwa razy więcej niż w np. Wielkiej Brytanii, a PKB?...

  • edek40

    Oceniono 2 razy 2

    Do miszczów opluwających przedsiębiorców - jak upadną, zobaczycie ilu z was pracuje u "prywaciarza". Spotkacie się pod pośredniakiem....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX