W tym roku szykujmy się na drogie owoce i warzywa. I wcale nie chodzi tu o pandemię

Zgodnie z najnowszymi danymi GIS, owoce i warzywa podrożały w skali roku odpowiednio o 22 i osiem proc. W ujęciu krótkoterminowym - w okresie dwóch miesięcy - wzrost najbardziej widać po jabłkach, które zgodnie z raportem agencji MondayNews poszły w górę o 94 proc. Inne owoce również są drogie, a w dodatku nic nie wskazuje na to, żeby na jesień miało się to zmienić.

- Jabłka to coraz bardziej pożądany towar i coraz trudniej dostępny - słyszymy w zapowiedzi materiału o cenach tych owoców w programie rolniczym "Agrobiznes" z 7 maja br. Choć na wykresie pokazanym w felietonie wyraźnie widać, że na najwyższe średnie ceny hurtowe jabłek sadownicy mogli liczyć w kwietniu (5,5 zł; w maju 4,2 zł), to nadal jest to dobry interes, o czym w rozmowie z Next.gazeta.pl mówi Agnieszka Wilska, współwłaścicielka gospodarstwa sadowniczego w Pniewach k/Grójca, które prowadzi z mężem.

- Kwiecień był dobrym miesiącem, jeśli chodzi o sprzedaż. Maj również jest okej, ponieważ w sprzedaży nadal mamy nasze jabłka z chłodni. Polskie jabłka wciąż są pożądane i trzymają wysoką cenę. Jest to spowodowane m.in. tym, że obecnie nie sprowadza się z zagranicy tylu owoców, co wcześniej, dzięki czemu nie musimy tak bardzo rywalizować z konkurencją z innych krajów - wyjaśnia.

Zobacz wideo Najlepszy sposób na mrożenie sezonowych owoców

Maciej Kmera z biura prasowego Warszawskiego Rolno-Spożywczego Rynku Hurtowego Bronisze w rozmowie z nami mówi, że to także efekt niewielkich zeszłorocznych zbiorów i tego, że niewiele jabłek zostało do tej pory przechowanych w chłodniach. Jednym z czynników takiego stanu jest to, że przechowywanie ich w warunkach chłodniczych wymaga odpowiedniej jakości owoców w momencie zbioru. Zaznacza jednak, że choć jabłka są drogie, to wkrótce na rynek trafią truskawki, które "zwykle są hamulcowym dla ich rosnących cen".

Jak na razie truskawki w Broniszach są dość drogie. Za kilogram uwielbianych przez wielu owoców należy zapłacić od 14 do 25 zł. - Na taką cenę składa się kilka czynników - niedawne ochłodzenie, które zmniejszyło podaż, a także fakt, że sezon na truskawki tak naprawdę dopiero się zacznie. Poza tym ceny są uzależnione także od odmiany truskawek i standardu przygotowania owoców do sprzedaży, czyli od tego, czy zostały zapakowane w zwykłe łubianki czy eleganckie boxy - wyjaśnia Kmera. 

Wracając do jabłek, to jeszcze tydzień temu za kilogram odmiany idared w hurcie pani Agnieszce płacono 1,7 zł, a za odmianę ligol - 2,10 zł. Po tygodniu cena tych samych gatunków wzrosła do 2,7 zł za idaredy i 3 zł za ligole. - Jeśli chodzi o jabłka to takie ceny powinny utrzymać się jeszcze przez maj i czerwiec. Czyli tyle czasu, ile owoce będą jeszcze w chłodniach - mówi Wilska.

Mimo wzrostu cen sadowniczka twierdzi, że producenci w pewnym stopniu są wykorzystywani przez skupy warzyw i owoców. Takie platformy przyjmują towar w skrzyniopaletach, samemu przeprowadzając sortowanie. - Przez to my nie możemy uzyskać najlepszej ceny owoców. Firmy wykorzystują to, że mamy duże ich ilości do sprzedania i sami nie możemy pójść w detal. Znajomi sadownicy, którzy sprzedawali jabłka na początku kwietnia, kiedy już trwała epidemia, dostawali od 0,9-1,2 zł za kg. Proszę samemu porównać sobie cenę sklepową, do tego co dostał producent - zaznacza.

Jabłka w sklepach podrożały prawie o 100 procent

Jak podała agencja MondayNews Polska w oparciu o analizę Hiper-Com Poland oraz serwisu DING.pl, średnie ceny 10 najczęściej eksponowanych w gazetkach promocyjnych owoców wzrosły o przeszło 17 procent, porównując okres od 9 marca do 5 maja ub. i tego roku. Najbardziej zdrożały właśnie jabłka - o prawie 94 proc.

Gruszki natomiast poszły w górę o blisko 31 procent, pomarańcze o ponad 28 procent, a cytryny i arbuzy o przeszło 20 proc. Wzrosty na poziomie kilkunastu proc. odnotowały też mandarynki i winogrona. Natomiast najmniej podrożały ananasy, bo o 5 proc. Nieznacznie potaniały tylko banany i grejpfruty - spadki między 1 a 2 proc.

Popyt na jabłka znacznie przewyższał podaż, co wpływało w ostatnich tygodniach na systematyczne podwyżki cen. W internetowym sklepie Carrefoura za kilogram popularnych szampionów, jonagoredów czy gal trzeba zapłacić 5-6 zł. W Biedronce cena najtańszych jabłek wynosi około 4 zł. W innych spożywczakach i na bazarkach trzeba liczyć się z podobnym kosztem. 

Drogie są także czereśnie, o czym pisaliśmy pod koniec ubiegłego tygodnia. Owoce osiągnęły aż 70 zł za kilogram, choć należy pamiętać o tym, że sezon na nie jeszcze nie nadszedł. 

- Sprzedaż owoców i warzyw jest tematem bardzo skokowym. To się potwierdza na przestrzeni lat. Wraz ze startem sezonu cena jest zwyżkowa. Pierwsze rzuty nowalijek są dość drogie, ich sprzedaż jest opłacalna dla producenta. Z biegiem kolejnych tygodni na rynek wchodzi jednak więcej wytwórców, przez co cena spada. Podejrzewam, że taka sama sytuacja czeka nas w tym roku, choć cena wyjściowa może być wyższa niż zwykle - przewiduje Agnieszka Wilska.

Niewielkie wzrosty cen owoców i warzyw w Biedronce i Żabce

Biedronka w przesłanym nam komunikacie wskazuje natomiast, że w skali rok do roku wzrosły ceny jedynie nielicznych produktów z kategorii owoców i warzyw. W części z nich widoczny był nawet spadek r/r. 

- Takim produktem są chociażby banany, których kilogram kosztował w kwietniu 2019 r. 4,42 zł/kg, a w kwietniu tego roku: 4,41 zł/kg, pomidory, które w kwietniu 2019 r. kosztowały 6,68 zł/kg, a w kwietniu 2020 r.: 6,42 zł/kg czy żółta cebula - cena spadła tu z 4,01 zł/kg w kwietniu 2019 do 3,99 zł/kg w kwietniu 2020 r. - wylicza Marek Walencik, dyrektor kategorii warzyw i owoców w sieci Biedronka.

Walencik dodaje, że ceny niektórych innych owoców i warzyw w sklepach Biedronka uległy zmianie, jednak poniżej inflacji cen żywności w Polsce, które w kwietniu 2020 r. wzrosły o 7,4 proc. w porównaniu do kwietnia poprzedniego roku. Stało się tak na przykład w przypadku arbuza, który w kwietniu 2019 r. kosztował 4,13 zł/kg, a w kwietniu 2020 r.: 4,42 zł/kg – jest to wzrost o 7 proc. czy ziemniaków wczesnych. Te w kwietniu 2019 r. kosztowały 4,88 zł/kg, a w kwietniu 2020 r.: 4,98 zł/kg. To wzrost o jedynie o 2,1 proc.

Żabka z kolei informuje nas o wzroście cen owoców i warzyw, który dostrzegalny jest na przestrzeni ostatnich tygodni.

"Warto podkreślić, że w kolejnych tygodniach trwającej pandemii, z uwagi na mniejszą dostępność warzyw i owoców na lokalnych rynkach, franczyzobiorcy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w zapewnieniu dodatkowej, centralnej dystrybucji warzyw i owoców z centrów logistycznych, co umożliwiliśmy. Z naszych analiz wynika, że ceny tych produktów od marca do maja br. wzrosły średnio ok. 8 proc. - w szczególności dotyczy to np. cytryn. Wzrosty są efektem braku dostępności warzyw i owoców na rynku, konieczności importu z krajów zamorskich oraz wyższych kosztów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa dystrybucji przez producentów" - czytamy w komunikacie przesłanym nam przez biuro prasowe sieci cash&carry.

Czy mamy przyzwyczajać się do droższych owoców?

Tak, jak mówiła Wilska, pierwsze rzuty nowalijek są dość drogie, lecz z biegiem kolejnych tygodni na rynek wchodzi więcej wytwórców, przez co cena owoców i warzyw spada. W tym roku cena wyjściowa może być jednak wyższa. Problemem jest także susza, która zarówno w zeszłym roku, jak i w tym przeszkadza rolnikom w uzyskaniu obfitych plonów. A to wciąż nie wszystko.

- Cena wywindowała w górę również przez suszę. Kolejnym problemem są bardzo zimne noce, z którymi mamy do czynienia tej wiosny. Sadownicy już zaobserwowali spadanie zawiązków z drzew lub zniekształcone owoce, które się zawiązują. Mamy świadomość tego, że przełoży się to na niższy plon w nowym sezonie. Nie wiemy jak nasze owoce przetrwają lipiec i sierpień. Jak przetrwają susze. Jeśli będą małe, zniekształcone i będą spadały z drzew, niewiele z nich zostanie na sprzedaż. A to automatycznie przełoży się na ich wyższą cenę. Proszę się spodziewać drogich owoców i warzyw na jesień - przestrzega sadowniczka z Pniew k/Grójca.