Rząd pod koniec kwietnia przyjął aktualizację programu konwergencji (APK). To dokument, który co roku wysyłamy do Komisji Europejskiej i Rady UE. Na jego podstawie - tak jak inne państwa członkowskie UE - dostajemy wytyczne dotyczące przyszłorocznego budżetu. Plan zawiera prognozy dotyczące gospodarki i finansów. I jeśli chodzi o gospodarkę, to rząd spodziewa się mocnego jej skurczenia. PKB ma według prognoz spaść w tym roku o 3,4 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Z tym, że rządowe prognozy z tego dokumentu wyglądają bardzo optymistycznie na tle innych. Na przykład Międzynarodowy Fundusz Walutowy zakłada spadek PKB Polski w tym roku o 4,6 proc., a Komisja Europejska o 4,3 proc. - choć na tle Europy i tak wypadamy nieźle.
Ministerstwo Finansów zamierza więc swoje oczekiwania zmienić. "Prognoza spadku PKB w 2020 roku według Komisji Europejskiej to 4,3 proc., natomiast nasza prognoza aktualna - tj. scenariusz, bo przy tej niepewności powinniśmy mówić o scenariuszu - mieści się w zakresie od 4 proc. do 5 proc. spadku PKB w bieżącym roku, ale nie jest formalna prognoza. Najbliższa publikacja prognoz zakładana jest w nowelizacji ustawy budżetowej na rok 2020" - powiedziała podczas wideokonferencji Joanna Bęza-Bojanowska, zastępczyni dyrektora w departamencie polityki makroekonomicznej Ministerstwa Finansów.
Nowelizacja ustawy budżetowej spodziewana jest w czerwcu lub lipcu.
"Scenariusz ścieżki PKB w APK 2020 zakładała, że lockdown będzie trwał do połowy maja i powrót na ścieżkę wzrostu nastąpi w trzecim kwartale, i to podtrzymujemy. Natomiast wychodzenie z lockdownu jest wolniejsze niż zakładaliśmy, więc prawdopodobna jest korekta tej prognozy w dół. I ją zawrzemy ją najprawdopodobniej w nowelizacji. Trochę za wcześnie, by o tym mówić, bo mamy za mało danych makro za kwiecień, ale wygląda na to, że ta prognoza była dosyć optymistyczna. KE po nas publikowała już prognozę spadku PKB - o 4,3 proc., zaś konsensus jest przedziale 4-5 proc. i prawdopodobnie my też będziemy zmierzali w tym kierunku" - dodała Bojanowska.