Produkcja przemysłowa w Polsce w kwietniu runęła. W półtora miesiąca straciliśmy siedem lat wzrostu

Iście dramatyczne dane z polskiej gospodarki pokazał w czwartek Główny Urząd Statystyczny. Produkcja przemysłowa w kwietniu w Polsce spadła aż o 24,6 proc. rok do roku i o 25,5 proc. w porównaniu z marcem br.

Dane GUS o produkcji przemysłowej w kwietniu są znacznie słabsze od tego, co prognozowali ekonomiści. Konsensus rynkowy wśród analityków ankietowanych przez agencję ISBnews wskazywał na spadek produkcji przemysłowej w ujęciu rocznym o 10 proc., co bardziej pesymistyczni eksperci szacowali kilkunastoprocentowy spadek. Ale zjazd aż o niemal 25 proc. jest szokujący. To oczywiście zdecydowanie najgorszy odczyt dynamiki produkcji przemysłowej w historii badań GUS, ponad dwukrotnie gorszy od poprzedniego "rekordu" (-10,6 proc. rok do roku w grudniu 2012 r.)

Spośród 34 działów przemysłu, spadek produkcji rok do roku odnotowano w aż 30. Najbardziej upiornie wyglądają dane od producentów samochodów (oraz przyczep i naczep) - tutaj w kwietniu produkcja zleciała aż o 78,9 proc. (!!!) w porównaniu z kwietniem 2019 r. O 34 proc. spadła produkcja sprzedana maszyn i urządzeń, o 28,1 proc. urządzeń elektrycznych, o 25,9 proc. wyborów z gumy i tworzyw sztucznych. Jak wskazuje GUS, głównymi przyczynami tąpnięcia w produkcji, wskazywanymi przez firmy, były spadek liczby zamówień w związku z COVID-19 (czyli - nie było dla kogo produkować) oraz zmiana wymiaru etatów pracowników i przebywanie pracowników "na postojowym" (czyli - nie miał kto produkować). 

embed

Przemysł cofnął się do 2013 r.

Te ponure dane są oczywiście szeroko komentowane przez ekonomistów. Jak zwracają uwagę analitycy banku Pekao, koronawirusowa recesja cofnęła polski przemysł do 2013 roku. Obrazowo pokazują, co stało się w produkcją przemysłową w kwietniu.

Na to, że kryzys w półtora miesiąca "skasował" cały wzrost produkcji z ostatnich siedmiu lat, zwraca też uwagę Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego. 

Kluczem do rozwikłania zagadki tak dużej niespodzianki w przemyśle wydaje się być fakt, że jest to produkcja "sprzedana", a więc to bardziej odzwierciedlenie popytu na towary produkcyjne niż samej produkcji od strony podażowej. Tu mogło wcale nie być tak źle i odłożyły się zapasy. Niestety to tylko spekulacja, której potwierdzić danymi obecnie się nie da

- zastanawiają się z kolei analitycy mBanku. Są na szczęście zdania, że w maju dane będą lepsze, choć nie ma co liczyć na gwałtowną poprawę.

O "mozolnym" wzroście pisze też Bujak. Co do tego, że powrót produkcji do poziomów sprzed wybuchu pandemii będzie powolny, nie ma też wątpliwości Jakub Olipra, ekonomista banku Credit Agricole. 

Uważamy, że w kolejnych miesiącach, mimo stopniowej odbudowy łańcuchów dostaw, stopień wykorzystania mocy wytwórczych w polskim przemyśle pozostanie relatywnie niski, a powrót produkcji do poziomów sprzed wybuchu pandemii będzie powolny. Wsparcie dla takiej oceny stanowią zarówno wyniki krajowych badań koniunktury, jak również opublikowane dzisiaj wstępne indeksy PMI dla strefy euro, w tym Niemiec, które mimo poprawy wskazały na kontynuację silnego spadku nowych zamówień w niemieckim przetwórstwie

- komentuje Olipra.

Produkcja przemysłowa w ciągu fatalnych danych

Druga połowa tego tygodnia to ciąg danych z polskiej gospodarki przedstawianych przez Główny Urząd Statystyczny. GUS dozuje fatalne wiadomości.

Wczoraj pokazał dane o bezprecedensowym tąpnięciu na rynku pracy. W kwietniu zatrudnienie spadło o ponad 150 tys., czyli prawie tyle co w ciągu całego kryzysu w latach 2008-2009. Dziś poznaliśmy nędzne dane z polskiego przemysłu. W piątek GUS "dobije" nas danymi o sprzedaży detalicznej w kwietniu. 

Zobacz wideo Pandemia vs środowisko. Nieoczekiwane efekty dystansu społecznego i wątpliwości ekspertów
Więcej o: