Pracodawcy krytykują pomysł Andrzeja Dudy. "To brat bliźniak zasiłku dla bezrobotnych"

Organizacja Pracodawcy RP wystosowała komunikat, w którym krytycznie odniosła się do proponowanego przez prezydenta wprowadzenia funduszu solidarnościowego. Pracodawcy zwracają uwagę, że świadczenie nie będzie przysługiwać wszystkim zwolnionym w pierwszej połowie roku pracownikom. Dodatkowo w rzeczywistości niewiele różnić się będzie od zasiłku dla bezrobotnych.

Prezydent Andrzej Duda złożył w Sejmie projekt ustawy, według której wprowadzony ma być specjalny dodatek dla osób, które straciły pracę w wyniku epidemii koronawirusa. Pomysł świadczenia został skrytykowany przez ekspertów, a organizacja Pracodawcy RP określiła go mianem "brata bliźniaka zasiłku dla bezrobotnych".

Zobacz wideo Koronakryzys może zapoczątkować nową zimną wojnę? Borys: Po pandemii mamy niebezpieczną mieszankę [Studio Biznes odc. 40]

Andrzej Duda chcę dodatek solidarnościowy. Komu ma przysługiwać?

Wysokość dodatku solidarnościowego ma wynosić 1400 zł. Świadczenie ma być przyznawane przez trzy miesiące od 1 czerwca do 31 sierpnia 2020 roku. Dodatek mają otrzymać osoby, którym rozwiązano umowę o pracę po 31 marca. Nie będzie podlegać podatkom.

Ponadto, w projekcie znalazł się również plan podniesienia zasiłku dla bezrobotnych do 1200 zł brutto przez pierwsze trzy miesiące otrzymywania go. Później jego wysokość miałaby wynosić 942,30 zł. 

Pracodawcy RP krytykują pomysł Andrzej Dudy

Pomysł wprowadzenia dodatku solidarnościowego został negatywnie oceniony przez organizację Pracodawcy RP, która wystosowała komunikat w sprawie określanego przez nich świadczenia jako "brat bliźniak zasiłku dla bezrobotnych". Zwracają oni przede wszystkim uwagę na fakt, że pobieranie dodatku zawiesza możliwość otrzymywania zasiłku. Powoduje to liczne niejasności dla osób potencjalnie kwalifikujących się do otrzymywanie świadczenia. 

Bezrobotny pracownik będzie musiał zdecydować czy woli dorobić na umowie o dzieło i skorzystać z dodatku solidarnościowego czy pozostać przy zasiłku. Dodatek solidarnościowy wlicza się jednak do dochodu, od którego uzależnione jest prawo do świadczeń rodzinnych, co może mieć znaczenie dla całościowych kalkulacji w konkretnym gospodarstwie domowym.

- tłumaczy Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert prawa pracy Pracodawców RP. 

Kolejnym zarzutem jest to, że nie wszyscy pracownicy mają prawo się o to świadczenie ubiegać. Siemienkiewicz zauważa, że poszkodowane będą osoby, których obowiązywał krótki okres wypowiedzenia, czyli zostały zwolnione przed 31 marca. One na pomoc liczyć nie będą mogły. 

Pracodawcom nie podoba się również to, skąd pochodzić będą środki na świadczenie. Według projektu ustawy z racji solidarnościowego charakteru będą musieli się do niego dokładać także pracodawcy. 

Będziemy go opłacać z Funduszu Pracy, zasilanego przez Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. Inaczej przecież byłby tylko zasiłkiem, a zasiłek w przypadku utraty pracy w polskim prawie już mamy.

- czytamy w podsumowaniu