Inflacja trzyma się mocno. Żywność drożeje, za usługi też trzeba płacić coraz więcej

Główny Urząd Statystyczny potwierdził w środę, że w czerwcu inflacja w Polsce wyniosła 3,3 proc. W ciągu roku żywność podrożała o 6,1 proc., usługi aż o 7,4 proc. W ostatnim czasie widoczne jest przerzucanie przez biznes "koronawirusowych" kosztów na klientów.

Dwa tygodnie temu Główny Urząd Statystyczny zaskoczył tzw. szybkim odczytem inflacji w czerwcu. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły bowiem aż o 3,3 proc. rok do roku. Dlaczego była to negatywna niespodzianka?

Od lutego br. inflacja co miesiąc była coraz niższa, w maju wyniosła 2,9 proc. i przeważały prognozy, że powinniśmy oczekiwać stabilizacji tempa wzrostu cen albo nawet jeszcze delikatnego hamowania. Tymczasem okazało się, że inflacja znów odbiła. W czerwcu ceny w gospodarce wzrosły o 0,6 proc. w porównaniu z majem - taki miesięczny wzrost był jednym z najwyższych w ostatnich latach.

Festiwal przerzucania kosztów na klientów

Teraz GUS opublikował bardziej szczegółową analizę czerwcowej inflacji w Polsce. Co stało się w czerwcu z cenami? Po pierwsze - szczególnie mocno wzrosły ceny usług, aż o 1,3 proc. w porównaniu z majem. Podrożały m.in. usługi turystyczne (o 7,1 proc. miesiąc do miesiąca), związane ze sportem i rekreacją (o 1,3 proc.), kulturalne (o 0,8 proc.), telekomunikacyjne (o 1,8 proc.), fryzjerskie, kosmetyczne i pielęgnacyjne (o 1,5 proc.), transportowe (o 5,8 proc.), lekarskie (o 0,6 proc.) czy stomatologiczne (o 0,4 proc.) czy wywóz śmieci (o 1,8 proc.).

W części tych branż ten wzrost cen to skutek przerzucania na klientów kosztów dodatkowych wymogów i obostrzeń związanych z epidemią.  

W czerwcu nadal obserwowane było zjawisko przerzucania przez firmy kosztów związanych z koniecznością spełnienia wymogów bezpieczeństwa w warunkach pandemii na konsumentów, choć jego skala była mniejsza niż w maju. Czynnikiem ograniczającym wzrost cen w tych kategoriach jest rosnąca podaż środków ochrony osobistej, oddziałująca w kierunku obniżenia ich cen

- komentują analitycy banku Credit Agricole.

W czerwcu podrożały też m.in. paliwa (o 5,4 proc.) czy obuwie (o 1,8 proc.). Delikatnie - 0,1 proc. w porównaniu z majem - spadły ceny żywności, choć tu oczywiście wiele zależy od tego, co konkretnie kupuje dany klient. Potaniały np. warzywa, wieprzowina czy masło, podrożało np. pieczywo, owoce czy cukier.

Usługi bardzo drożeją, śmieci aż o 54 proc. w górę

A jak wygląda tempo wzrostu cen w ujęciu rok do roku, tj. w porównaniu z czerwcem 2019 r.? Tutaj również widać bardzo wyraźny wzrost cen usług - aż o 7,1 proc. O niebotyczne 54 proc. w górę poszły koszty wywozu śmieci. Aż o 12,8 proc. podrożały usługi fryzjerskie, kosmetyczne i pielęgnacyjne, o 14,7 proc. usługi stomatologiczne, o 9 proc. usługi lekarskie.

Wzrost cen żywności również jest widoczny, wyniósł 6,1 proc. Dużo droższe niż rok temu są m.in. owoce (o 27 proc.), wędliny (10,4 proc.) czy pieczywo (9 proc.). Lista produktów żywnościowych, które są tańsze niż rok temu, jest wyjątkowo krótka, znajdują się na niej m.in. masło (2,9 proc.) czy drób (3 proc.).

Mniej niż rok temu płacimy też m.in. za paliwo (o 19,3 proc.), sprzęt telekomunikacyjny (9,8 proc.) czy odzież i obuwie (kolejno o 3,5 i 2,6 proc.).

Ceny wzrosły z kolei także m.in. w restauracjach i hotelach (o 6 proc.), w opiece społecznej (o 11,8 proc.), w turystyce zorganizowanej (w kraju o 8,4 proc., za granicą o 4,2 proc.) a także w księgarniach i salonikach prasowych (książki podrożały o 5,3 proc., gazety i czasopisma o 7,4 proc.). O 11,7 proc. więcej niż przed rokiem płacimy za prąd. 

Inflacja bazowa najwyższa od 18 lat

Czerwcowy skok ma wiele przyczyn. Reżim sanitarny, dalsze podwyżki cen regulowanych, popyt odroczony w kategoriach z relatywnie sztywnymi cenami - wszystko to się złożyło na wzrosty inflacji bazowej (do 4,0 proc. r/r)

- komentują analitycy banku Pekao.

Właśnie na wzrost inflacji bazowej - tj. inflacji z pominięciem zmian cen żywności i energii (czyli cen najbardziej zmiennych) - zwracają też szczególną uwagę eksperci z banku Credit Agricole. Oni również szacują inflację bazową w czerwcu na aż 4 proc. rok do roku, a to poziom najwyższy od 2002 r. To m.in. efekt wzrostu cen usług - nie tylko z powodu przerzucania kosztów środków ochronnych na klientów, ale także zapoczątkowanego już przed epidemią dostosowywania poziomu cen do wzrostu wynagrodzeń, w tym płacy minimalnej.

Potwierdzenie co do poziomu inflacji bazowej poznamy w czwartek, gdy poda ją NBP. Inflacja bazowa za maj wynosiła 3,8 proc.

Wzrost cen mógłby być mniej uciążliwy, gdyby nie "zgrywał się" z kryzysem - rosnącym bezrobociem, spadającymi wynagrodzeniami. O tym, ile wyniosło przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu, GUS poinformuje w najbliższy piątek (17 lipca). W maju wynosiło ono ok. 5120 zł, czyli było "tylko" o ok. 1,2 proc. wyższe niż rok wcześniej, za to o 6,7 proc. niższe niż jeszcze w marcu br. Czyli - ceny zaczynają mocno rozjeżdżać się z poziomem wynagrodzeń, Polaków stać za ich pensje na coraz mniej towarów i usług. 

Zobacz wideo „Najpóźniej jesienią nastąpi drugie uderzenie związane z kryzysem finansowym”