MEN. Dariusz Piontkowski: Może zabraknąć pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli w kolejnych latach

Dariusz Piontkowski zapowiedział w TV Trwam, że może zabraknąć pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli w kolejnych latach. - Sytuacja budżetu zupełnie zmieniła się w porównaniu z sytuacją sprzed epidemii - podkreślał

- Sytuacja budżetu zupełnie zmieniła się w porównaniu z sytuacją sprzed epidemii. Dziś mieliśmy ogromne wydatki na to, aby utrzymać stabilną sytuację gospodarczą i nie doprowadzić do wzrostu bezrobocia, co pociągnęło za sobą ogromne dotacje, dofinansowania z budżetu dla przedsiębiorców, dla osób, które chciały utrzymać pracę - mówił minister edukacji narodowej na antenie TV Trwam. - Może zabraknąć pieniędzy na kolejny wzrost wynagrodzeń - dodał Dariusz Piontkowski.

Brak podwyżek od 2021 r.

Pieniędzy na podwyżki pensji nauczycieli może zabraknąć od 2021 r. W 2020 r. natomiast kwota bazowa wynagrodzenia osób pracujących w tym zawodzie wzrośnie o 6 proc. Jak podaje na swojej stronie internetowej resort oświaty, wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli, którzy mają najwyższy wymagany poziom wykształcenia, czyli legitymują się tytułem zawodowym magistra z przygotowaniem pedagogicznym (stanowią oni ok. 96 proc. wszystkich nauczycieli), od 1 września 2020 r. wyniesie dla nauczyciela stażysty – 2 949 zł, nauczyciela kontraktowego – 3 034 zł, nauczyciela mianowanego – 3 445 zł, nauczyciela dyplomowanego – 4 046 zł.

Projekt rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli został przekazany 4 sierpnia br. do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych, zgodnie z zapowiedziami rządu i zapisami ustawy budżetowej.

Jeśli chodzi o średnie wynagrodzenie po podwyżce we wrześniu 2020 r., MEN podaje, że dla nauczyciela stażysty 3 537,80 zł, nauczyciela kontraktowego 3 926,96 zł, nauczyciela mianowanego 5 094,43 zł, nauczyciela dyplomowanego 6 509,55 zł. "Od 2018 roku, po wrześniowej podwyżce pensje nauczycieli wzrosną o ponad 28 proc" - czytamy na stronie ministerstwa. 

Piontkowski: Trzeba rozmawiać o tym, co dzieje się w polskim systemie edukacji

- W najbliższych tygodniach będziemy wracali do rozmów ze związkami zawodowymi, z samorządami na temat tego, jak uregulować kwestie, które nie zostały zmienione w ostatnich reformach przeprowadzanych przez minister Annę Zalewską - dodał Piontkowski w TV Trwam.

Jak powiedział minister, tamte zmiany dotyczyły organizacji szkół, wygaszenia gimnazjów, zmiany podstawy programowej, bardzo poważnych zmian w kształceniu branżowym, natomiast nie poruszono spraw związanych ze sposobem finansowania oświaty, awansu zawodowego, oceny nauczycieli czy czasu pracy.

Zobacz wideo Szef MEN podkreśla, że to nie jest czas na wypoczynek, a na nadrabianie zaległości