Bloomberg: Odbicie w gospodarce nie będzie szybkie. "Dla wielu krach dopiero nadejdzie"

Eksperci ekonomiczni przewidują, że gospodarcze odbicie w Europie będzie wolniejsze, niż przewidywano. Konsumpcja wciąż nie wróciła bowiem do poziomu sprzed wybuchu pandemii - kupujemy mniej chętnie, wciąż myślimy o oszczędzaniu. Prawdziwy krach może zacząć się jednak wtedy, gdy przestaną działać programy osłonowe.

Epidemia koronawirusa wydaje się teraz mniej groźna dla gospodarki niż na samym jej początku. Ekonomiści agencji Bloomberg przewidują jednak, że na pełne ożywienie przyjdzie nam trochę poczekać. Eksperci są zdania, że odbicie nie będzie - wbrew prognozom m.in. premiera Mateusza Morawieckiego - szybkie.

Eksperci: Zapomnijcie o literze "V"

Zdaniem Bloomberga zniesienie blokad sprawiło co prawda, że produkcja w Europie wzrosła, ale ożywienie gospodarcze "utknęło" na poziomie 5-10 proc. poniżej normy. Wpływają na to pozostające w mocy ograniczenia - obowiązek dystansu społecznego, zmiana w zachowaniu konsumentów i obniżony popyt na wiele produktów i usług.

"Nadzieja na odbicie w kształcie litery 'V' została zniweczona przez dane i wskaźniki, które pokazują wyraźne spowolnienie lub wypłaszczenie aktywności poniżej poziomów sprzed wybuchu kryzysu" - czytamy w analizie Bloomberga.

Zobacz wideo Kryzys uderzy w banki? 'Na koniec to my za to zapłacimy'

Agencja podaje przykłady zmian w zachowaniu obywateli, które mają wpływ na spowolnienie - rzadziej się przemieszczamy, mniej chętnie robimy zakupy i jemy w restauracjach, w ograniczony sposób korzystamy z atrakcji turystycznych.

Dla wielu krach dopiero nadejdzie

Eksperci Bloomberga przewidują też, że prawdziwa skala problemów ujawni się po tym, jak przestaną działać rządowe programy osłonowe. Wtedy rynki pracy może czekać spore załamanie. "Dla wielu najgorszy krach gospodarczy dopiero nadejdzie" - podsumowuje agencja.

O możliwości ziszczenia się czarnego scenariusza mają świadczyć konkretne dane. W Europie w pierwszym półroczu ubyło blisko pięć mln miejsc pracy. Rosnące obawy przed zwolnieniem mogą zniechęcać konsumentów do wydawania.

Czytaj też: "Ostatni sowiecki system". Gospodarka Białorusi bez Rosji praktycznie nie istnieje

Premier Mateusz Morawiecki wierzy w szybkie odbicie

Premier Morawiecki już na początku pandemii bez ogródek przyznał, że Polskę czeka recesja. Te przewidywania się potwierdziły - koronawirus mocno uderzył w polską gospodarkę. W ubiegłym tygodniu okazało się, że odnotowała ona największy spadek PKB w historii - w drugim kwartale br. o 8,2 proc. rok do roku i o 8,9 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem br.

W marcu premier był jednak pełen nadziei. - Wierzę w odbicie gospodarcze w kształcie litery "V", a w najgorszym razie w kształcie litery U, po krótkim okresie recesji, krótkim okresie spowolnienia - przewidywał. Czas pokaże, czy rację mieli ekonomiści europejscy, czy premier.