Czechy łagodzą koronawirusowe restrykcje. Zmiany m.in. dotyczące zgromadzeń

W Czechach spada liczba nowych dobowych zakażeń koronawirusem, rząd zdecydował się więc złagodzić część obostrzeń wprowadzonych w celu powstrzymania epidemii w kraju. Wciąż będą jednak zamknięte kina i siłownie.

Czesi od poniedziałku 23 listopada mogą spotykać się w nieco większym gronie. Zakaz zgromadzeń dotyczy grup ponad sześciu osób - wcześniej mogły spotykać się maksymalnie dwie. To jedno z ograniczeń, które władze kraju zdecydowały się poluzować, w związku z uspokojeniem sytuacji epidemicznej. 

Czechy obniżają podatek dochodowy w reakcji na kryzys wywołany epidemią koronawirusaCzechy. Premier ogłasza "helicopter money". Stawka podatku dochodowego mocno w dół

Koronawirus. Czechy łagodzą część restrykcji

Poza tym, do 20 z 15 zwiększony został limit osób, które mogą brać udział w uroczystościach takich jak śluby, pogrzeby i nabożeństwa. Godzina policyjna będzie rozpoczynać się dwie godziny później - o 23:00 - dzięki czemu także sklepy będą mogły być dłużej otwarte, jednak wciąż z limitem klientów oraz zakazem działalności w niedziele. Otwarte zostaną biblioteki, ale kina, teatry, galerie, siłownie i kluby fitness wciąż będą zamknięte, podobnie większość punktów usługowych.

Lockdown pomógł? 

Złagodzenie obostrzeń sanitarnych wiąże się z tym, że Czechy od dziś, 23 listopada, weszły w czwarty stopień zagrożenia epidemicznego zgodnie z rządową, pięciostopniową skalą. Co więcej, minister zdrowia Jan Blatny (trzeci zresztą od wybuchu pandemii) nie wykluczył, że w przyszłym tygodniu w kraju może zostać ogłoszony jeszcze niższy, trzeci stopień i w związku z tym dojdzie do dalszego łagodzenia restrykcji. 

Szkoły pozostają otwarte już od zeszłej środy dla najmłodszych dzieci (dwie najmłodsze klasy szkoły podstawowej), od 30 listopada do nauki stacjonarnej będą mogli wrócić wszyscy uczniowie podstawówek, a reszta będzie mogła uczyć się w ten sposób na zasadzie rotacji.

Czechy przeszły przez pierwszą falę pandemii koronawirusa wyjątkowo dobrze. Wśród powodów wymienia się to, że jako jedno z pierwszych państw w Europie zalecały powszechne stosowanie maseczek. Druga fala uderzyła jednak w ten kraj bardzo mocno, stawiając go w październiku w globalnej czołówce pod względem m.in. liczby zgonów w odniesieniu do liczby mieszkańców. Władze zdecydowały się wprowadzić niemal całkowity lockdown

Czechy walczą z koronawirusemCzechy i koronawirus. "Zaniedbania latem, uśpienie czujności przez premiera"

Wygląda na to, że drastyczne kroki pomogły. Według wyliczeń Reutersa (stan na 22 listopada), średnia nowych zakażeń w ostatnich dniach wynosi 4,645 - to już tylko 35 proc. tej z październikowego szczytu. Jak dotąd, 10-milionowe Czechy potwierdziły ponad 490 tys. zakażeń i ponad 7 tys. zgonów osób chorych na COVID-19. 

Jest też pewna optymistyczna wiadomość związana z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia. Jan Blatny zapewnił w czasie konferencji, że dozwolone będą stoiska sprzedające choinki, dekoracje i karpie na kolacje wigilijne. 

Jednocześnie stan wyjątkowy, wprowadzony w związku z pandemią koronawirusa, został w ubiegły czwartek wydłużony do co najmniej 12 grudnia. 

Zobacz wideo Zobacz też: Koniec z "America First"? Mapa globalnych wyzwań Bidena. "Nie ma powrotu do tego, co było przed Trumpem"