Dwie wieże w Ostrołęce trzeba będzie wyburzyć. Ile to będzie kosztować, nie wiadomo. Ale jest nowy projekt

Elektrownia Ostrołęka C podejście 2.0. Jest umowa w sprawie budowy nowego bloku energetycznego. Inwestycję przeprowadzą dwie państwowe spółki - Orlen i PGNiG. Tym razem będzie to blok gazowy. Poprzedni plan rządu, dotyczący budowy "ostatniej elektrowni węglowej w Polsce" upadł z hukiem. Pozostały po nim dwa wysokie na ponad 100 metrów pylony, które w najbliższych miesiącach zostaną rozebrane.

Wydarzenia i podmioty zaangażowane w budowę nowego bloku elektrowni w Ostrołęce zmieniały się tyle razy, że może być trudno za tym nadążyć. Elektrownia Ostrołęka należy do spółki Energa. Energa, wraz z inną państwową firmą energetyczną, Eneą, miała zbudować blok C. Po drodze okazało się, że na inwestycję opartą o węgiel trudno będzie znaleźć pieniądze - banki nie chcą już finansować tego typu inwestycji. Do tego stawianie na węgiel było bardzo nie po drodze z unijną polityką klimatyczną.

Morska farma wiatrowaSejm za promowaniem energii z morskich farm wiatrowych. Przeciw jeden poseł

Projekt upadł więc z wielkim hukiem, ale obie spółki postanowiły go wskrzesić, zmieniając technologię na gazową - chętnych do finansowania energetyki gazowej można znaleźć (choć być może już niedługo, bo nie jest to też technologia postrzegana jako czysto "zielona"). Do dwóch firm dołączył PKN Orlen, który kilka miesięcy później Energę przejął (ma ponad 90 proc. udziałów). 

Elektrownia Ostrołęka C - odsłona druga

Sprawy poszły właśnie nieco naprzód. Po pierwsze, Ostrołęka C straciła jednego ze sponsorów - Eneę, która uznała, że woli się skupić na inwestycjach w odnawialne źródła energii i przejściu z węgla na gaz we własnych, istniejących już zakładach (Enea jest właścicielem m.in. Elektrowni Połaniec i Elektrowni Kozienice). 

W miejsce Enei weszła inna państwowa firma - PGNiG. W projekcie będzie mieć 49 proc. udziałów, pozostałe przypadną Orlenowi i Enerdze i będzie dostarczać do Elektrowni Ostrołęka gaz ziemny - zgodnie z umową do końca 2027 roku. W celu realizacji inwestycji powstanie nowa spółka celowa, do połowy nadchodzącego 2021 roku strony chcą mieć już wszystko gotowe do jej powołania, w tym zgody  odpowiednich organów antymonopolowych.

Zobacz wideo Arktyczny lód umiera, stężenie CO2 jest rekordowe. Klimat wszedł do wielkiej polityki. "Tabelka w excelu przekonuje"

Porzucona inwestycja z ponad miliardem złotych straty

Ostrołęka C miała być blokiem o mocy około 1000 MW. Ogromnym, bo istniejący obecnie zespół Elektrowni Ostrołęka (trzy bloki) ma moc łącznie około 700 MW. Koszt też miał być gigantyczny - oficjalnie 6 mld zł brutto (5,049 mld zł netto) - na tyle opiewał kontrakt podpisany z wykonawcą - konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems. To miała być największa inwestycja we wschodniej Polsce od 30 lat, jej zakończenie planowano na 2023 rok, a oddanie bloku do użytku na 2024 rok. Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, wielokrotnie mówił, że będzie to ostatni nowy blok węglowy w Polsce. 

Rok temu ówczesna minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w rozmowie z Gazeta.pl stwierdziła, że wielki węglowy projekt trzeba będzie zmienić, ze względu na politykę klimatyczną Unii Europejskiej. 

Budowy zaniechano w lutym, ale węglowy blok C pochłonął już pewne pieniądze. I to niemałe. Najpierw Energa i Enea odpisały łącznie prawie miliard złotych. Potem jeszcze okazało się, że stracą też środki przekazane elektrowni w ramach pożyczki i muszą pokryć jeszcze zobowiązania - łącznie to około 650 mln zł. Straty na inwestycji, która nigdy nie dojdzie do skutku, sięgają więc już około 1,5 mld zł.

Coś po niej jednak pozostało. To dwie wielkie wieże - pylony o wysokości ponad 120 metrów każdy. W ostatnich miesiącach zwracały one uwagę mediów, opozycji politycznej i działaczy na rzecz środowiska. Przedstawiciele opozycji zorganizowali przed placem budowy konferencję prasową, a aktywiści Greenpeace protestowali, wspinając się na kominy i rozwieszając banner z hasłem nawiązującym do kryzysu klimatycznego.

Aktywiści Greenpeace Polska protestowali na placu budowy elektrowni w OstrołęceGreenpeace nie chce elektrowni w Ostrołęce. Aktywiści wspięli się wieżę

Teraz pylony muszą zostać rozebrane, bo do bloku gazowego się nie przydadzą. - Odnosząc się do demontażu wspomnianych wież, tak zwanych pylonów, są to konstrukcje, które w technologii gazowej nie są wykorzystywane, w związku z tym powstała konieczność ich rozbiórki. Jest to uwzględnione parametrami technologicznymi. Wszystkie elementy realizowanej inwestycji bloku C w technologii węglowej są przez nas wykorzystywane, to znaczy analizujemy możliwość wykorzystania elementów z technologii węglowej, aby to było w maksymalnym stopniu do wykorzystania w projekcie gazowym - mówił Dominik Wadecki, wiceprezes ds. operacyjnych Energa SA podczas obrad sejmowej Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, które miały miejsce 11 grudnia. 

Jak podają lokalny portal moja-ostroleka.pl, pylony, a także wieniec chłodni kominowej, mają zostać rozebrane do połowy przyszłego roku. Nie będą wyburzane z wykorzystaniem materiałów budowlanych, fragmenty wież będą po prostu odcinane. Demontaż ma kosztować kilka milionów złotych, choć niewielką część wydanych środków będzie można odzyskać ze sprzedaży pozostałości z rozbiórki. 

Kilka dni temu, 14 grudnia, senator KO Krzysztof Brejza ujawnił odpowiedź Energi na jego zapytanie. Polityk chciał wiedzieć, jaki był koszt budowy pylonów oraz ile trzeba będzie wydać na ich rozbiórkę. Z opublikowanego przez niego pisma energetycznej spółki wynika, że informacji, o które prosił, nie dostanie, m.in. dlatego, że są one objęte tajemnicą przedsiębiorstwa. 

Blok gazowy Ostrołęka C, zgodnie z listem intencyjnym z września tego roku między Orlenem z PGNiG, ma mieć moc około 750 MW netto i powstać do końca 2024 roku.