Od 2018 roku w Polsce obowiązuje zakaz handlu w niedzielę. Przepisy w swojej pełnej formie weszły w życie jednak dopiero przed rokiem. Wraz z zaostrzaniem się prawa i zmniejszaniem liczby niedzieli handlowych, malało także poparcie dla reformy. Początkowo większość Polaków opowiadała się za przepisami, ale trend się zaczął odwracać. W sierpniu 2020 roku sytuacja była już zgoła odmienna i 51 proc. ankietowanych chciało zniesienia zakazu handlu w niedzielę.
Podobnie jak przed rokiem, rząd zaplanował siedem niedzieli handlowych. W 2020 r. było ich ostatecznie osiem, ponieważ ze względu na pandemię i święta, zdecydowano się zezwolić na otwarcie sklepów 6 grudnia.
Niedziele handlowe w większości zbiegają się z ważnymi świętami i wydarzeniami, które powodują wzmożony ruch w sklepach. Pierwsza z nich jednak z niczym się nie wiąże i będzie trzeba na nią poczekać jeszcze ponad dwa tygodnie, do 31 stycznia. Kolejna niedziela handlowa to dopiero 28 marca, tuż przed świętami wielkanocnymi. Zakupy w niedzielę, bez okazji zrobimy też 25 kwietnia, tydzień przed majówką. Kolejne daty związane są z zakończeniem i początkiem roku szkolnego i są to 27 czerwca oraz 29 sierpnia. Ostatnie dwie niedziel handlowe drugi rok z rzędu zaplanowano na dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia, czyli na 12 i 19 grudnia.
Ze strony branży handlowej pojawiają się ciągle naciski, by zakaz handlu w niedzielę uchylić do końca pandemii. W ten sposób miałoby się udać realnie zmniejszyć liczbę osób w sklepach. Rząd jednak nie ma w planach zawieszenia niedzieli niehandlowych.
W styczniu życzyłbym sobie i Polakom maksymalnego ograniczenia mobilności, w tym również aktywności w handlu stacjonarnym, a to dlatego, że dzięki temu zmniejszymy liczbę zakażeń
- mówił premier Mateusz Morawiecki.