Chcieli "przemycić" w przepisach podwyżki dla wiceministrów. Zawetowana ustawa wraca

Na początku stycznia prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę, która regulowała przydział poszczególnych obszarów administracji rządowej do ministerstw. Otwierała też drogę do podwyżek dla części parlamentarzystów - głównie wiceministrów. Teraz przepisy wracają w innej formie.

W listopadzie Sejm uchwalił ustawę, która mogła okazać się bardzo korzystna dla części parlamentarzystów, szczególnie tych zatrudnionych w ministerstwach. Podsekretarze stanu, będący bardzo często wiceministrami, mieli zostać przeniesieni do służby cywilnej. Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, ocenił próbę zmiany przepisów jako wprowadzenie podwyżek "kuchennymi drzwiami" - oficjalnie rząd mógłby bowiem pochwalić się odchudzeniem gabinetu, a podsekretarze mogliby liczyć na większe uposażenie. 

Andrzej Duda wetuje ustawę. Teraz przepisy wracają w innej formie

Ustawa doprecyzowywała też inne istotne kwestie - np. przypisywała poszczególne obszary takie jak geologia, leśnictwo czy łowiectwo do określonych resortów. W życie jednak nie weszła, bo zawetował ją prezydent Andrzej Duda.

"Od wielu lat wiadomym jest, że pensje osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, w tym w szczególności ekspertów, zajmujących stanowiska podsekretarzy stanu wymagają podniesienia, z uwagi na zakres obowiązków i odpowiedzialność. Uważam, że zmiany takie są nie tylko potrzebne, ale konieczne. Mój sprzeciw budzą dwa aspekty. Po pierwsze, czas, w którym proponowana nowelizacja jest procedowana. Po drugie, jej niepełny, niesystemowy charakter" - napisał prezydent w uzasadnieniu.

Teraz pomiędzy premierem a prezydentem doszło do porozumienia - nową ustawę o działach wyłączająca podwyżki dla podsekretarzy we wtorek projekt przyjął rząd. 

Zobacz wideo Michał Kobosko był gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (20.01)

Mateusz MorawieckiZnoszenie obostrzeń. Premier: Scenariusze "być może będą bardziej pozytywne"

Mateusz Morawiecki zapowiadał odchudzenie rządu. O skutkach nie chce mówić 

Premier Mateusz Morawiecki cięcia w administracji rządowej zapowiedział w sierpniu ubiegłego roku. Redukcje w kadrach miały być głębokie i sięgnąć nawet 20 proc. Z pracą w samych ministerstwach miało pożegnać się nawet ponad 1000 osób. 

Czytaj też: Firmy chcą pracować. Morawiecki: Tych, którzy łamią przepisy, spotykają kary. Nawet 30 tys. zł

Dziś wiadomo już, że reforma rządu przyniosła co prawda zmniejszenie liczby ministerstw - obecnie jest ich 14, wcześniej było 20. Liczba członków rządu spadła jednak nieznacznie - z 24 przed rekonstrukcją do 22. Posłanka Hanna Gill-Piątek z Ruchu Polska 2050 postanowiła spytać o kwestię kosztów Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Zwróciła się w interpelacji z zapytaniem o wyliczenie kosztów związanych z roszadami. W odpowiedzi na pismo Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiedziała, że wyjaśnienie wątpliwości wymagałoby zaangażowania do pracy urzędników, którzy są niezbędni do "walki z pandemią". Odpowiedzi na pytanie, czy rząd jest po reformie tańszy, wciąż więc nie znamy.