Pomoc dla przedsiębiorców kosztowała już więcej, niż całe 500 Plus. Rząd zadowolony

Wsparcie krajowych przedsiębiorstw w dobie pandemii pozwoliło zniwelować część skutków gospodarczych koronawirusa - twierdzi Marlena Maląg, minister rodziny i polityki społecznej. Pomoc kosztowała już więcej, niż program 500 Plus od jego uruchomienia.

Minister Marlena Maląg podczas wizyty w Siedlcach podsumowała pomoc, której państwo udzieliło przedsiębiorcom poszkodowanym przez epidemię COVID-19.  "Możemy dziś mówić o 185 miliardach złotych, które ratowały sześć i pół miliona miejsc pracy. Stąd prognozy dla Polski są optymistyczne. Kiedy już uporamy się z pandemią koronawirusa, rok 2021 powinien być rokiem, który pozwoli napędzić naszą gospodarkę" - podkreśliła minister. 

500 plus500 plus. Sondaż: Czy Polacy chcą powrotu kryterium dochodowego?

Pomoc przedsiębiorcom kosztowniejsza niż całe 500 Plus

O skali pomocy świadczy porównanie z programem 500 Plus. Według szefowej resortu rodziny w minionych pięciu latach na ten cel przeznaczono 135 miliardów złotych. Minister Maląg podkreśliła, że pomimo pandemii utrzymano wypłaty ze wszystkich programów społecznych. 

"Program Rodzina 500 Plus, który ruszył 1 kwietnia 2016 roku, pokazał, że państwo polskie skutecznie wspiera polskie rodziny" - powiedziała minister na konferencji. 

Zobacz wideo dr hab. Michał Łuszczuk był gościem Zielonego Poranka Gazeta.pl (19.02)

.Długo uciekali pandemii, teraz ich dogoniła. COVID dręczy naszych sąsiadów

Marlena Maląg o bezrobociu: Jeden z najniższych odsetków w UE

Minister odniosła się też do kwestii bezrobocia. Zapewniła, że w Polsce udało się uniknąć wzrostu tego współczynnika. Marlena Maląg zwróciła uwagę, że bez zatrudnienia w naszym kraju pozostaje jeden z najniższych odsetków obywateli w Unii.

"W Europie jesteśmy drugim po Czechach krajem z najniższym bezrobociem. Kiedy rozpoczęła się pandemia i dotarła do Polski, mieliśmy 5,8 procent bezrobocia. Ono następnie długo utrzymywało się na poziomie 6,1 procent. Teraz ten wskaźnik wzrósł, ale ze względu na sezonowość pracy. Jest to normalne zjawisko, kiedy przyglądamy się zatrudnieniu na przestrzeni całego roku" - mówiła minister Marlena Maląg.

Czytaj też: Rośnie liczba zakażeń. Na mapę Polski powracają "czarne strefy", gdzie mógłby być lockdown

Wzrost bezrobocia w okresie zimowym jest zjawiskiem standardowym. "W związku z silną sezonowością bezrobocia rejestrowanego oczekujemy, że miesiące zimowe przyniosą zwiększony napływ osób bezrobotnych do rejestrów. Taka sytuacja miała miejsce także rok temu, a analiza historyczna wskazuje, że wzrost ten nie powinien przekroczyć 1 pkt proc." - czytamy w komentarzu resortu do danych opublikowanych pod koniec stycznia przez Główny Urząd Statystyczny.